Najlepsze horrory 2021

Najlepsze horrory 2021

26 stycznia 2022 Wyłącz przez Skaras

Po objerzeniu ponad 60 horrorów, które premierę miały w 2021 roku w końcu udało się mi stworzyć listę najlepszych z najlepszych. Część filmów, które tu zobaczycie jest powszechnie znanych i można je było obejrzeć w kinie, a część tu nisza, która w szerszym obiegu znajdzie się za grube miesiące.

Najlepsze horrory 2021 zobaczysz także na Youtube:

Vicious Fun

Lata 80te. Joel to fan horrorów. Pewnego dnia po pijackiej nocy trafia na koło wsparcia seryjnych morderców. Aby ujść z życiem musi udawać jednego z nich. Z opałów może go wyciągnąć jedynie Carrie – seryjna morderczyni seryjnych morderców.

Vicious Fun” to pastisz na klasyczne slashery. Joel przybywa na spotkanie, na którym znajdują się różni klasyczni horrorowi killerzy. Mamy i wielkiego osiłka z maczetą w masce spawalniczej, japońskiego kucharza lubującego się w ludzkim mięsie, cichego księgowego, który nocą przebiera się za clowna, aby wstrzykiwać ludziom dziwne świństwa itp. Wkrótce Joel z Carrie będą musieli walczyć z tym całym oddziałem złoczyńców.

„Dzika frajda” to pastisz inteligentny. W zabawny sposób odwraca konwencję, bawi się motywami, wyśmiewa klisze. Ale pozostaje przy tym autentyczny i sprawdza się zarówno jako pastisz i jako pełnoprawny slasher. Kiedy trzeba jest krwawo, kiedy trzeba zabawnie. Całość dopełnia wiarygodne aktorstwo, ciepła kolorystyka, niezła praca kamer i wprost wyborna, synthwawowa muzyka.

Seans „Vicious Fun” to prawdziwa dzika frajda.

Last Night in Soho

Eloise to dziewczyna z prowincji, która przyjeżdża do Londynu, aby studiować projektowanie mody. Wynajmuje mieszkanie na poddaszu starej kamienicy. Pewnej nocy śni jej się była mieszkanka tego samego pokoju Sandie, która przybyła do Londynu, aby zrobić karierę sceniczną. Od tej pory duchy przeszłości zaczynają nawiedzać Eloise, być dla niej inspiracją, ale i zagrożeniem.

Last Night in Soho” nie jest horrorem klasycznym. To murder-mistery podlane parapsychologicznym sosem. Historia zarówno Eloise jak i Sandie jest wciągająca. Śledzimy losy bohaterek, które się przeplatają ze sobą, poznajemy smutne perypetie obu dziewczyn, które prowadzą do odkrycia zbrodni sprzed lat.

Realizacyjnie film jest wyborny, w końcu wyreżyserował go twórca „Baby Driver”. Feria barw, przepych, świetne zdjęcia, malownicza kompozycja kadrów, dynamiczna praca kamer, oraz ścieżka dźwiękowa pełna rozpoznawalnych hitów z lat 60tych.

W roli Eloise zobaczymy Thomasin McKenzie, która idealnie wcieliła się w szarą mysz pokazując zarazem spektrum emocji. Natomiast Anya Taylor-Joy może nie pokazuje wyżyn aktorskich, ale wystarczy, że ona po prostu jest – kto jej nie lubi po Gambicie Królowej?

Sceny grozy pojawiają się z początku niemrawo, by wybuchnąć w prostym, ale emocjonującym finale.

Last Night in Soho” to połączenie „Suspirii” ze „Wstrętem” Polańskiego.

Świetna produkcja od strony realizacyjnej i ciekawa od strony scenariuszowej.

What Josiah Saw

Film opowiada o rodzinie rednecków, która przed laty się rozłączyła. Josiah Graham wciąż mieszka ze swoim synem Eli na starej farmie, na której lata wcześniej powiesiła się jego żona. Tomas mieszka w przyczepie kempingowej i ma problemy z prawem i długami. Otrzymuje zlecenie na kradzież złota cyganów, które może mu pomóc. Mary mieszkająca z mężem stara się bezskutecznie o dziecko. Cała rodzina musi spotkać się po latach, aby przedyskutować sprawę sprzedaży rodzinnej ziemi.

Co widział Rozjasz” to powolny i stonowany miks dramatu, horroru psychologicznego i być może opowieści o duchach. Historia opowiedziana jest niespiesznie, ale wciąga jak diabli.

Film podzielony jest na trzy segmenty, w którym śledzimy losy innego z rodzeństwa. Każdy epizod pokazuje inną historię, które ostatecznie łączą się w mrocznym epilogu. Nie straszą nas tu duchy, ani potwory z szafy, ale grzechy rodziny sprzed lat.

Aktorstwo jest wręcz świetne (w rolę seniora rodu wcielił się znany z „Terminatora 2” Robert Patrick), a klimat potęgowany niepokojącą muzyką gęsty, że można kroić go nożem.

Podczas seansu czuć, że ta obyczajowa historia kryje w sobie niejednego demona.

Don’t Breathe 2

Norman to niewidomy weteran z Wietnamu, który samotnie wychowuję małą córkę Phoenix. Szkoli ją, by ta potrafiła przeżyć w okrutnym świecie i niedługo ta umiejętność się przydaje. Na dom Normana napadają uzbrojeni przestępcy celem porwania Phoenix. Ślepiec musi odszukać dziewczynkę i uratować ją przed niecnymi zamiarami przestępców.

Pierwsza część „Nie oddychaj” była świetnym naturalistycznym horrorem, w konwencji odwróconego home invasion. W dwójce scenarzyści jak zwykle poszli w stronę, żeby wszystkiego było więcej i bardziej.

Ślepiec nie jest już postacią negatywną, ale tą, której do końca kibicujemy. Stary i zmęczony, nie raz dostanie po ryju. A jego przeciwnicy to najgorsze menty, których widz od początkowych scen nienawidzi.

Inwazja na dom to trwa dobre kilkadziesiąt minut i nakręcona jest w pierwszorzędny sposób. Kilkadziesiąt minut trzymającego w napięciu kina pełnego brutalnej walki o przetrwanie. Tutaj nie ma czasu na nudę. Ogląda się to po prostu wybornie.

Drugi akt to już przerysowane kino zemsty, gdzie Ślepiec mści się na przestępcach. Ale nadal patrzy się na to świetnie. Krew niejednokrotnie zrosi ekran czerwienią, a sceny gore są bardzo realistyczne. Sugestywna praca kamer, pełna długich ujęć i najazdów i dynamiczny montaż, budują atmosferę zaszczucia. O taki sequel „Nie oddychaj” nic nie robiłem.

Censor

Enid w młodości straciła siostrę, ale nie pamięta jak do tego doszło. Obecnie jest cenzorką horrorów. Decyduje, czy filmy dopuścić do dystrybucji, a jeśli tak to w jakiej formie. Pewnego dnia wydaje jej się, że natrafia na ślad swojej zaginionej siostry. Od tej pory ciężko odróżnić rzeczywistość od krwawych horrorów.

Cenzor” to gratka dla ludzi lubiących video nasties, czyli brutalne i krwawe horrory zakazane w Wielkiej Brytanii w latach 80tych. Film jest wręcz unurzany w dziesiątkach, co prawda zmyślonych tytułów, ale które mają swoje odpowiedniki w rzeczywistości.

Pewnego dnia zwykły mężczyzna morduje z brutalny sposób swoją rodzinę. Opinia publiczna wiąże to z seansem horroru, który przepuściła Enid, a morderca twierdzi, że nic nie pamięta. Czyżby Enid też straciła pamięć w związku ze zniknięciem siostry? W tym samym czasie Enid dostaje do obejrzenia horror tajemniczego reżysera. Horror, który wygląda jak jej wspomnienia z porwania. Postanawia wszcząć własne śledztwo, które prowadzi do zatracenia.

Cenzor” to kino stonowane, powolne i ładnie nakręcone. Odwołuje się do horrorowej popkultury Wielkiej Brytanii lat 80tych. Wciąga i hipnotyzuje atmosferą. Jawa miesza się tu ze snem, a także filmami puszczanymi na VHS na starych telewizorach. Świetnie zagrany z dobrze dobraną obsadą.

Wymagający, ale i cholernie satysfakcjonujący.

Quiet Place 2

Po odkryciu sposobu zabicia potworów Evelyn wraz z dziećmi opuszcza farmę i udaje się do najbliższego miejsca, o którym wie, że ktoś tam przetrwał. Na miejscu poznaje swojego dawnego kolegę Emmetta żyjącego samotnie w podziemnym bunkrze. Głuchoniema Regan, córka Evelyn odkrywa dzięki audycji w radio, że na pobliskiej wyspie żyją inni ludzie i postanawia samotnie do nich wyruszyć. Emmett podąża jej śladem, aby zawrócić dziewczynkę do domu.

Pierwsza część Cichego Miejsca była niezły, trzymającym w napięciu horrorem akcji. W dwójce jest wszystkiego więcej, szybciej, mocniej i bardziej.

Produkcja Krasińskiego to typowe kino survivalowe. Dwójka bohaterów przemierza bezdroża i opuszczone obiekty, eksplorując je w poszukiwaniu surowców i unikając potworów. Akcji jest tu od groma także nie ma nawet chwili na nudę. Co więcej potwory to nie jedyne zagrożenie, z którym będą musieli się skonfrontować.

W pewnym momencie fabuła rozgałęzia się i biegnie dwu, a nawet trzytorowo przeskakując z miejsca na miejsce, więc dzieje się tu naprawdę dużo.

Budżet filmu był o wiele większy niż w jedynce, więc od strony realizacyjnej jest tak samo dobrze. Ale dostajemy większy świat, mnogość postaci i dużo dobrych efektów specjalnych.

Czego chcieć więcej od horroru o inwazji obcych na Ziemię?

Malignant

Madison Mitchell, młoda kobieta zaczyna doświadczać wizji, w których brutalny morderca zabija mieszkańców miasta. Okazuje się, że morderstwa nie są jedynie majakami, a są dokonywane w rzeczywistości. Śledztwo w tej sprawie prowadzi dwóch detektywów. Wkrótce wychodzi na jaw jaka mroczna tajemnica łączy kobietę z zabójcą.

Horror Jamesa Wana z początku wygląda jak kolejny generyczny film o duchach. Jednak w trakcie trwania filmu okazuje się, że to nie żadne ghost story, a coś zupełnie innego. Twist fabularny wywraca fabułę do góry nogami i zmienia całkowicie nastrój filmu.

Bo o ile pierwsza połowa to dość przewidywalny i wtórny motyw doświadczania wizji morderstw o tyle druga połowa skręca w stronę bezkompromisowego kina gore, pełnego klasycznych efektów specjalnych, gumowych potworów i komiksowego przerysowania.

To bezpretensjonalny hołd dla klasycznych slasherów i dziwacznych horrorów z kultowym „Basket Case” na czele.

Wizualnie „Wcielenie” nawiązuje do kina giallo. Krzykliwa kolorystyka, intensywna muzyka wysuwająca się często na pierwszy plan. Morderca w czarnych skórzanych rękawiczkach zabijający ostrym narzędziem.

Film jest ładnie nakręcony. Są efektowne ujęcia. Nieźle wypadają też sceny morderstw, które są krótkie, dosadne i obficie zroszone posoką. A brutalne zabójstwa i okaleczenia wykonane są w większości klasycznymi metodami.

Malignant” to jazda bez trzymanki. To świadomy kicz i laurka dla ejtisowych b-klasowców, które w latach 80tych co można było oglądać na kasetach VHS.

Blood Red Sky

Nadja – matka cierpiąca na chorobę krwi wraz z małym synem Eliasem i dwustoma innymi pasażerami wybierają się w podróż samolotem z Niemiec do Nowego Jorku. W pewnym momencie samolot porywają terroryści, a kobieta zostaje postrzelona. Wkrótce ujawnia się jej mroczna strona. Kobieta jest bowiem wampirem.

Blood Red Sky” to horror wampiryczny rozgrywający się w całości w samolocie. Nie jestem fanem kina wampirycznego, ale film pokazuje, że można jeszcze coś ciekawego wycisnąć z tego gatunku. Bowiem w samolocie jest mnóstwo wąskich przejść i ciemnych korytarzy i pomieszczeń gdzie skryć się może zarówno myśliwy, jak i zwierzyna. Tutaj miejsce akcji naprawdę robi robotę i widzowi udziela się atmosfera klaustrofobii i zaszczucia.

Przestępcy, którzy porywają samolot to bezwzględna banda, która jest zdolna posunąć się do wszystkiego. Ale pasażerowie muszą się obawiać nie tylko terrorystów. Bo wkrótce w samolocie zaczynać roić się od spragnionych krwi wampirów. Zaczyna się survival horror w ciemnych i ciasnych zakamarkach samolotu.

Tempo filmu jest żwawe, dużo się dzieje, a krwi tryska całkiem sporo. Na duży plus zasługuje Peri Baumeister w roli matki. Jej aktorstwo jest wyraziste, ekspresyjne i wiarygodne.

Ale „Krwawe niebo” to nie tylko prosta rozrywka. Gdzieś tam przemycono także ukazanie wampiryzmu jako choroby, z którą nosiciel chce walczyć. W ciekawy sposób pokazano także genezę wampiryzmu Nadji.

Blood Red Sky” to dobre kino rozrywkowe pełne wartkiej akcji, ale też z kilkoma wątkami, które nadały produkcji nieco głębi.

Jeśli lubicie wampiry wybierzcie to zamiast „Zmierzchu”.

Bull

Czterdziestoletni facet o pseudonimie Bull wraca po dziecięciu latach nieobecności do rodzinnego miasteczka, aby odszukać swojego zaginionego syna. Mężczyzna będzie się brutalnie mścił na ludziach ze swej przeszłości, którzy przyczynili się do jego zniknięcia.

Bull” to brutalne, pesymistyczne kino zemsty, w którym w zasadzie nie ma pozytywnej postaci. Bo mimo, że kibicujemy mścicielowi to ciężko powiedzieć o nim, że jest dobrych człowiekiem. Bull będzie chodził od domu do domu swoich dawnych towarzyszy krwawo odbierając swoją zemstę. Czy to przy pomocy noża, obrzyna, czy maczety. Bull jest nakręcony spokojnie, w stonowanych barwach. Bo zemsta najlepiej smakuje na zimno.

Świetnie zagrany nie tylko przez Neila Maskella w głównej roli, ale każdego kto pojawia się w filmie. Co prawda przemoc tu nie jest przerysowana, a gore nie ma znowu jakiegoś zatrzęsienia, ale kilka kończyn zostanie odciętych, a sam klimat jest gęsty i duszny. Co się stało z zaginionym synem, gdzie Bull podziewał się przez ostatnią dekadę i co go łączy z jego ofiarami, tego będziecie musieli dowiedzieć się sami.

The Sadness

The Sadness 2021

Korea Południowa. Dzień jak co dzień. Jim i Kat, młode typowe małżeństwo budzi się rano i wyjeżdża do pracy. Wtem zaczyna się rzeź. Mieszkańcy atakują siebie nawzajem w krwawy i brutalny sposób. Jim postanawia przemierzyć całe miasto i dotrzeć do swojej dziewczyny, który ukryła się w szpitalu.

The Sadness” to tajwański film o wirusie i zakażonych. Zakażonych, którymi kierują tylko proste rządze: zabijania w brutalny sposób, oraz chuć. Najważniejszym elementem „The Sadness” jest nagromadzenie ultrabrutalnych i krwawych scen, które wypełniają niemal cały film. Istna masakra. Krew leje się hektolitrami, kończyny są urywane, flaki prute, a oczy wydłubywane.

Istotnym elementem, szczególnie przy scenach gore jest udźwiękowienie. Głośnej, jazgotliwej muzyce towarzyszą wrzaski i hałas. Robi to piorunujące wrażenie.

Film ma także zawrotne tempo. Montaż jest dynamiczny, sceny akcji wartkie, a w połączeniu z brutalnością i hałasem wychodzi mieszanka wybuchowa.

W połowie filmu wyłania się na pierwszy plan główny zły bohater. Jest nim staruszek z metra, który po zakażeniu podąża za Kat, gdyż chce ją zerżnąć i zarżnąć – niekoniecznie w tej kolejności.

„The Sadness” to jeden z najlepszych filmów o zakażonych. Prosty, żwawy i ultrabrutalny nie daje chwili wytchnienia i dostarcza dużo dobrej, choć chorej rozrywki.

Najlepszy film o zakażonych od czasów „28 dni później”. Chyba lepsza rekomendacja, nie jest potrzebna.

 

To już wszystko na dziś. Koniecznie rzućcie okiem także na zestawienie najgorszych horrorów 2021 roku.

Miejcie na uwadze, że to moja subiektywna lista i nie trzeba się z nią zgadzać. Piszcie w komentarzu, które filmy z niej uważacie za słabe, a których na niej zabrakło.

Ja się z wami żegnam i do zobaczenia następnym razem.

Zobacz również