Last House on the Left (1972)

Last House on the Left (1972)

23 grudnia 2022 Wyłącz przez Skaras
Tagi: horrory o psychopatach, najlepsze horrory, rape and revenge

Reżyseria: Wes Craven
Kraj: USA

Zapraszam do recenzji horroru, który był tak brutalny, że zakazano go w Wielkiej Brytanii. O jednym z najważniejszych filmów w historii filmowego horroru. O produkcji, która stworzyła nowy nurt w kinie grozy. O filmie, który nakręcili reżyserzy “Koszmaru z ulicy Wiązów” i “Piątku 13go”. Zapraszam do recenzji “Ostatniego domu po lewej”.

Materiał ten obejrzysz także na Youtube:

 

Mari Collingwood to nastolatka, która z koleżanką Phyllis w przeddzień siedemnastych urodzin wybiera się do miasta na koncert rockowy. Dziewczęta po dordze chcą kupić marihuanę. Zagadują, więc do stojącego na ulicy chłopaka. Ten prowadzi ich do mieszkania, w którym przebywają groźni przestępcy. Tak zaczyna się długa kaźń nastolatek.

Twórcą “Ostatniego domu po lewej” jest Wes Craven – przyszły reżyser “Koszmaru z ulicy Wiązów” i “Krzyku”. Młody Craven był pod dużym wrażeniem szwedzkiego dramatu Ingmara Bergmana pod tytułem “Jungfrukällan”, a po polsku “Źródło”) z 1960 roku.

Film rozgrywał się w średniowiecznej Szwecji. Poznajemy tam Karin, córkę właściciela ziemskiego Törego, która wybiera się do kościoła niebezpieczną drogą przez las wraz ze swą służka Ingeri. Karin napotyka na swej drodze pasterzy, którzy gwałcą i mordują dziewczynę. Następnie zbrodniarze przypadkowo trafiają do domu zamordowanej dziewczyny i próbują sprzedać jej suknię Töremu. Ten rozpoznając odzienie córki odkrywa zbrodnię jaką popełnili pasterze i postanawia pomścić dziewczynę.

Wes Craven szybko zdał sobie sprawę, że scenariusz “Źródła” może stanowić idealną bazę dla kina grozy. Wraz z producentem, którym został Sean S. Cunningham, przyszły reżyser “Piątku 13go” rozpoczął prace nad “Ostatnim domem po lewej”.

Wes Craven przeniósł do swego debiutu fabułę “Źródła” niemal jeden do jednego zmieniając tylko miejsce akcji i uwspółcześniając historię. Akcja nie rozgrywa się już w średniowiecznej Skandynawii, ale w amerykańskim metropolii i na jej przedmieściach.

Poznajemy w niej Mari Collingwood. Zwykłą nastoletnią dziewczynę pochodzącą w typowego domu klasy średniej usytuowanego na przedmieściach. Mari w wigilię siedemnastych urodzin postanawia wybrać się ze swą koleżanką Phyllis Stone na koncert rockowy do miasta. Rodzice nie są tym faktem zachwyceni. Phyllis bowiem pochodzi z gorszej dzielnicy, w której na domiar złego ma się odbyć koncert. Ostatecznie pozwalają jednak córce na podróż. Nie wiedzą jeszcze, że widzą ją po raz ostatni.

Uwaga następne fragmenty będą zawierać spojlery.

W radio bowiem słyszymy komunikat o dwóch groźnych przestępcach, którzy zbiegli z więzienia – Krugu Stillo i Fredzie “Łasicy” Podowskim. Zbiegowie ukrywają się w mieście w melinie razem z dziewczyną Kruga Sadie, oraz z jego uzależnionym od narkotyków synem Juniorem. To właśnie od Juniora dziewczyny chcą kupić narkotyki i tym samym trafiają w samą paszczę lwa.

Obie dziewczyny zostają przez bandytów wywiezione w ustronne miejsce w lesie. Tam przestępcy je brutalnie gwałcą i ostatecznie zabijają. Następnie Krug i jego banda przypadkowo trafiają do domu państwa Collingwood. Gdy rodzice zamordowanej Mari orientują się, co się stało z ich córką przygotowują dla zbirów krwawą zemstę.

Wes Craven wziął klasyczną historię przedstawioną przez Bergmana i przemielił ją przez eksploatacyjny młynek tworząc obskurny horror z krwi i kości. Największy szok budzi scena znęcania się nad dwiema nastolatkami oraz gwałtu na nich. Wywiezione przez degeneratów do lasu są poddawane terrorowi psychicznemu i przemocy fizycznej. Przestępcy zmuszają Phyllis do oddania moczu w spodnie. Następnie rozbierają obie dziewczyny, a Krug jednej z nich wycina nożem na klatce piersiowej swoi imię (m.in. ta scena została wycięta z brytyjskiego wydania filmu dopuszczonego do dystrybucji) po czym ją gwałci.

Sadyści są całkowicie odczłowieczeni. Gdy torturują i zabijają dziewczyny beznamiętnie patrzą się na ich zgon. Przyglądają się bez jakiegokolwiek uczucia wyrzutów, czy skruchy. Ich śmierć spływa po nich jak po kaczce. Dla nich mordowane dziewczyny są mniej warte niż zwierzęta w rzeźni.

Na tak sugestywnie oddane sceny okrucieństwa składa się obraz zarejestrowany na kamerze Super 16. Kamera jest rozedrgana, trzymana przez operatora w ręku. Obraz jest niemal dokumentalnej jakości, ziarnisty, czasem traci ostrość niczym w nagraniach reporterskich dokumentujących wojnę w Wietnamie. Sprawia to bardzo realistyczne wrażenie. Tym bardziej, że aktorstwo mimo, że większość aktorów była niedoświadczona stoi tu na wysokim poziomie.

Sandra Peabody w roli Mari i Lucy Grantham jako Phyllis mistrzowsko zagrały dziewczyny terroryzowane przez psychopatów. Na ich twarzach maluje się niepokój, przerażenie, a w końcu zwątpienie i pogodzenie się z własnym losem.

Prym jednak wiodą tu antagoniści.

W postać Kruga wcielił się David Hess, muzyk i kompozytor dla którego występ w “Ostatnim domu po lewej” był aktorskim debiutem. Hess idealnie nadaje się do ról zdegenerowanych złoczyńców. Jest dobrze zbudowanym brunetem o kręconych włosach i twarzy przywodzącej na myśl rzymskie posągi. Krug w jego wykonaniu to pozbawiony wyższych uczuć zbir, który dla chwili zabawy jest w stanie okaleczyć i zamordować nastolatkę.

Co ciekawe po swoim debiucie w filmie Cravena Hess dwukrotnie powturzył rolę sadystycznego gwałciciela w filmach “Hitch-Hike” (1977) Mario Bavy, w którym napastował parę podróżującą samochodem, oraz w “Domu na skraju parku” (1980) w reżyserii Ruggero Deodato, w którym molestował grupę ludzi w domu na odludziu.

Fred “Łasica” Podowski to przyboczny Kruga. Okropny typ, którego bawi zadawanie bólu. W jednej chwili z żartownisia potrafi zmienić się w sadystę o kamiennej twarzy. Jego ulubionym narzędziem jest nóż sprężynowy. Łasicę zagrał Fred J. Lincoln – aktor porno, którego Craven poznał na planie jednego z wczesnych filmów dla dorosłych przy którym pracował.

Sady, w tej roli Jeramie Rain to dziewczyna Kruga. Z jednej strony jej postać wyraża ducha rodzącego się w Stanach w latach 70tych feminizmu. Jest silna, niezależna i jak sama mówi “Nie jest niczyją kobietą. Sama jest swoją kobietą”. Ale prócz tego to również psychopatka, której los dręczonych kobiet jest obojętny. Sady bez żadnych skrupułów pomaga Krugowi i Łasicy i dobrze się przy tym bawi.

Juniora, syna Kruga gra Marc Sheffler, który w tamtym czasie był komikiem i standuperem. Jego sceniczne umiejętności pozwoliły mu się idealnie wcielić w lekko upośledzonego nastoletniego narkomana. Junior wie, że to co robi jego ojciec jest złe, ale jest mu ślepo posłuszny. Mimo, że to on zwabił dziewczyny do meliny Kruga jako jedyny z szajki w pewnym momencie zaczyna im współczuć. Próbuje nawet powstrzymać spiralę przemocy, ale jako najsłabszy i najmniej istotny w stadzie nie może nic wskórać.

Warto w tym momencie wspomnieć jeszcze o wątku policyjnym. Rodzice Mari zgłaszają zaginięcie dziewczyn miejscowemu szeryfowi. Wątek ten ukazuje nieudolność policji. Szeryf wraz ze swym zastępcą ignorują samochód przestępców rozkraczony na poboczu w lesie wracając od Collingwoodów. Być może, gdyby się nim zainteresowali nie doszłoby do całej tragedii. Gdy w końcu orientują się w sytuacji i chcą wrócić na miejsce kończy się im benzyna i rozpoczynają podróż na piechotę. Po drodze próbują łapać okazję, ale jedyna osoba, która się zatrzymuje to staruszka przewożąca kury w klatkach. Ostatecznie kobieta ich nie podwozi po przewożony drób jest dla niej ważniejszy.

Co ciekawe zastępcę szeryfa gra Martin Kove, późniejszy weteran kina, którego później mogliśmy zobaczyć w Cormanowskim “Wyścigu śmierci 2000” (1975), “Karate Kid” (1984), czy “Rambo 2” (1985).

Film traci trochę na wiarygodności w trzecim akcie, gdy rodzice Mari z zimną krwią przygotowują swoją zemstę. Podczas, gdy pani Collingwood uwodzi Łasicę, pan Collingwood zakłada w domu pułapki niczym w “Kevinie samym w domu”. Końcówka trąci już typowo eksploatacyjnym kinem, które ma przede wszystkim szokować. I tak Pani Collingwood odgryza Łasicy przyrodzenie, a ojciec w krwawy sposób rozprawia się z Krugiem używając do tego piły mechanicznej znalezionej w piwnicy domostwa (i to na 2 lata przed “Teksańską masakra piłą mechaniczną” Tobe’iego Hoopera).

Film ówczesnych widzów szokował przemocą, gdyż we wcześniejszych produkcjach mordowana osoba po prostu umierała, czasem w zbyt teatralnych konwulsjach. Tutaj dźgnięta nożem dziewczyna próbuje uciec, resztkami sił odpełznąć. Widz widzi jak walczy o życie i jest zszokowany tak realistyczną walką o zachowanie ulatującego życia. Sprawcami zła nie są tu potwory rodem z gotyckich horrorów, czy obcy z przestrzeni kosmicznej. Tu śmierć ma oblicze zwykłego człowieka, którego można spotkać na ulicy. Craven i Cunningham stworzyli nowy gatunek w kinie grozy. Horror naturalistyczny. Nihilistyczny obraz, gdzie w życie zwykłych obywateli niespodziewanie wkradał się terror z najgorszych sennych koszmarów jednak wciąż posiadający ludzką twarz. Za tym nurtem podążyli następni twórcy jak George A. Romero tworząc swoją “Crazies” (1973), czy Tobe Hooper kręcąc “Teksańską masakrę piłą mechaniczną” (1974).

Ale “Ostatni dom po lewej” to nie tylko pionier w dziedzinie horroru naturalistycznego. Powstał nowy podgatunek kina grozy: rape and revenge, czyli filmy gwałtu i zemsty. Fabuła w tych produkcjach była bliźniaczo podobna: najczęściej młoda kobieta była gwałcona, a po dojściu do siebie krwawo mściła się na swym oprawcy. Jeśli kobieta nie przeżyła zemsty dokonywali jej bliscy. Do najbardziej udanych produkcji spod znaku rape’n’revenge należą “Thriller: A Cruel Picture” (1973) z pamiętną rolą Christiny Lindberg w roli ofiary i jednocześnie mściciela, “Pociąg tortur” (1975), w którym kaźń kobiety rozgrywa się w całości w przedziale pędzącego pociągu, czy “Pluję na twój grób” (1978) z nieznośnie długą sceną gwałtu.

Jeszcze trzy słowa o muzyce. Ciekawym zabiegiem było zilustrowanie przerażających mrocznych wydarzeń ze spokojną, melancholijną wręcz muzyką. Jej współautorem był sam David Hess, czyli aktor odkrywający Kruga. Hess zanim zajął się aktorstwem był już uznanym kompozytorem i muzykiem. To on w 1961 roku skomponował i wykonał rock’n’rollowy utwór “Speedy Gonzales”, który rok później spopularyzował na świecie wykonawca Pat Boone. Hess pisywał utwory także dla samego Elvisa Presleya. Na soundtrack “Ostatniego domu po lewej” składają się utwory folkrockowe, oraz bluegrasowe. Craven zrezygnował z klasycznej ścieżki dźwiękowej typowej dla kina grozy tamtego okresu, aby wzbudzić w widzach dysonans. Gdy oglądamy znęcanie się nad dziewczynami i ich zabójstwo przygrywa temu rzewny utwór na pianinie, w którym Hess śpiewa “Now you’re all alone”.

Wes Craven i Sean S. Cunnningham zdawali sobie sprawę jak mocny i burzący dotychczasowe normy w kinie jest ich twór. Postanowili więc go nieco złagodzić wstawiając do produkcji sceny komediowe przedstawiające wspomniane wcześniej nieudolne działania szeryfa. Niestety nie przyniosło to rezultatu i film został wpisany na listę video nasties – czyli filmów zakazanych w Wielkiej Brytanii.

“Ostatni dom po lewej” to film ponadczasowy, jak na znikomy budżet świetnie wykonany i wciąż szokujący.

Na koniec trzy słowa o remaku z 2009 roku.

Remake jest pozbawiony wszystkich elementów, które spowodowały, że film Cravena był tak dobry i szokujący. Przede wszystkim obsada jest całkowicie bezpłciowa. Po bandzie Kruga nie widać jakimi są zwyrodnialcami. W oryginale to byli odpychający dewianci i degeneraci do których czuliśmy wstręt. W remaku to wymuskani, wysportowani i przystojni ludzie w kwiecie wieku. W oryginale gwałt i morderstwa były dokonane bez żadnego powodu, dlatego ich bezsensowność szokowała. W remaku zabicie nastolatek było spowodowane chęcią uciszenia świadków, czy zemstą za spowodowany wypadek. Mimo, że scena gwałtu w wersji z 2009 roku była mocna brak w niej tej naturalistycznej oprawy wizualnej, która sprawiała, że na wersji Cravena przechodziły nas ciarki. No i brak tu gorzkiego wydźwięku pierwotnej wersji, że pomimo krwawej zemsty nic nie wróci życia zabitej córce Collingwoodów. No i kurwa ta mikrofalówka z końcówki.

Jeśli musicie już obejrzeć remake dużo bardziej polecam mało znany “Chaos” z 2005 roku, który co prawda jest niskobudżetowym kinem klasy B, ale jest znacznie bardziej brudny i brutalny niż film z 2009 roku.

 

Zobacz również