Najlepsze horrory wojenne

Najlepsze horrory wojenne

29 czerwca 2024 Wyłącz przez Łukasz Karaś
Tagi: horrory wojenne, najlepsze horrory

Przedstawiam Wam listę najlepszych horrorów wojennych. Filmy takie jak Idź i patrz, czy nasz polski Wołyń przerażają okrucieństwem, brudem i bezsensownością wojny. Twórcy filmowi pomyśleli jak można by takie obrazy jeszcze podkręcić, aby wywoływały tym większy strach u widza. Tak powstał gatunek łączący grozę wojny z zagrożeniem o nadnaturalnej lub obcej prowieniencji.

O najlepszych horrorach wojennych obejrzysz także na Youtube

Frankenstein’s Army

frankenstein's army

Na początek wspomnę tylko o rewelacyjnym horrorze wojennym “Frankensteins Army“, o którym więcej powiedziałem przy okazji zestawienia najlepszych horrorów paradokumentalnych, polecam rzucić okiem.

Przypomnę, że opowiada on o radzieckich żołnierzach, którzy trafiają do laboratorium, w którym nazistowski naukowiec tworzy potwory łącząc żołnierzy z machinami bojowymi.

Film ma gęsty klimat i genialne efekty specjalne także koniecznie musicie to zobaczyć jeśli jeszcze go nie widzieliście.

The Objective

Agent CIA zostaje wysłany z grupą żołnierzy do Afganistanu, aby zbadać dziwne promieniowanie radioaktywne wykryte na pustynii przez satelitę. Wyprawa szybko zaczyna zauważać niepokojące zjawiska: światła unoszące się nocą nad ziemią, widmowe postacie, dźwięki dochodzące znikąd. Wkrótce gubią drogę, zaczyna brakować wody, a atmosfera paranoi udziela się wszystkim członkom wyprawy.

The Objective to stonowany horror, w którym położono nacisk na klimat i tajemnicę. W zasadzie do końca filmu nie wiemy, z czym bohaterowie muszą się zmierzyć.

Produkcja Daniela Myricka, reżysera “Blair Witch Project” łączy wierzenia i mistycyzm ludów zamieszkujących pustynne tereny Afganistanu z filmem o niezidentyfikowanych obiektach latających.

I właśnie w tym tkwi jego siła, reżyser myli tropy, nie tłumaczy które wydarzenia miały miejsce w rzeczywistości, a które były wynikiem majaków odwodnionych organizmów. Czy za niewytłumaczalnymi zjawiskami stoją talibowie, duchy pustyni, kosmici, tajna broń?

The Objective to nietuzinkowy film grozy, godny następca Blair Witch Project, bo i tam i tu bohaterowie nie dość, że muszą zmierzyć się z nadnaturalnym to jeszcze z własnymi słabościami i animozjami wewnątrz grupy. Różnią się tylko scenerią.

The Outpost

the outpost
Akcja filmu rozgrywa się współcześnie na ogarniętych wojną bałkanach. Grupa najemników zostaje wynajęta by przejąć i zbadać nazistowski bunkier z czasów drugiej wojny światowej. Już od pierwszych chwil ekipa doświadcza tajemniczych zjawisk, oraz obecności czegoś złowrogiego.

Nie od dziś wiadomo, że naziści eksperymentowali z okultyzmem, oraz tajnymi machinami wojennymi. Ta mieszanka to idealny temat na dobry horror wojenny.

Tajemniczy bunkier skrywający w swych trzewiach maszynę, która może zakrzywiać czas i przestrzeń, oraz tworzyć żołnierzy idealnych, a pośród jego korytarzy grupa najemników, która doświadcza jej nadprzyrodzonego działania.

“Eksperyment” SS ogląda się nieźle, mroczne korytarze nazistowskiego bunkra, w którym co i rusz migają tajemnicze, widmowe sylwetki robią robotę. Klimat paranoi ciężko wisi w powietrzu. Autor scenariusza określa film jako połączenie “Plutonu” z “Szóstym zmysłem” i coś jest na rzeczy.

Jeśli nie przeszkadza Wam niski budżet i wszystko co z nim związane, czyli nienajlepsze efekty specjalne, dziury scenariuszowe, czy płaskie postacie rzućcie na niego okiem.

Film posiada w tym momencie dwa sequele, które jednak nie posiadają już tak dusznego klimatu jak jedynka.

Overlord

overlord
Grupa amerykańskich żołnierzy dostaje się na tyły wroga aby zniszczyć strategiczny punkt w małej, francuskiej wiosce. Okazuje się, że SSmani prowadzą tam tajemnicze eksperymenty.

Połączenie filmu wojennego o nazistach i prowadzonych przez nich nadprzyrodzonych eksperymentach to bardzo wdzięczny temat na film toteż za każdym razem jak na taki trafiam bawię się jak dziecko.

Dzięki dużemu budżetowi “Overlord” sprawdza się zarówno jako dobrze nakręcony film wojenny, dzięki któremu udało się uzyskać realistyczne wyglądający konflikt zbrojny, oraz widowiskowość, ale także horror, gdyż efekty specjalne i charakteryzacja stoją na wysokim poziomie, co cieszy, zwłaszcza, że finałowy boss, wygląda po prostu kozacko.

Tutaj niby wszystko jest na swoim miejscu, ale ewidentnie czegoś tu zabrakło – być może klimatu tajemnicy, klimatu nadnaturalnego zagrożenia, może suspensu. Nie ma tu miejsca na niedomówienia, wszystko jest wyłożone na tacy przez co film nieco traci.

Jeśli jednak to Wam nie przeszkadza, a liczycie po prostu na prostą rozrywkę ze żwawym tempem realizacyjnie wykonaną jak od linijki Overlord powinien spełnić wasze oczekiwania.

Dog soldiers

Dog soldiers
Grupa żołnierzy wybiera się na misję ćwiczebną do lasu. Gdy znajdują wymordowanych żołnierzy innego oddziału z jedynym ocalałym atakują ich mordercze stwory. Żołnierze barykadują się na pobliskiej farmie i muszą odeprzeć szturm wygłodniałych bestii.

“Dog Soldiers” wyreżyserowany przez Neila Marshala znanego z późniejszych “Descent”, “Doomsday”, czy “Centuriona” to nie do końca horror wojenny, gdyż bohaterowie nie uczestniczą w konflikcie zbrojnym, ale w ćwiczeniach szkoleniowych, no ale jakby nie było są wyszkolonymi, uzbrojonymi żołnierzami także ta produkcja załapała się do tego zestawienia.

Pierwsza część filmu przypomina nieco “Predatora” z Arnim, gdy bohaterowie błąkają się po lesie nie wiedząc, z czym mają do czynienia. udziela się tu atmosfera niepewności i zaszczucia, gdy jeden po drugim bohaterowie filmu giną rozerwani na strzępy. Druga połowa bardziej przypomina klasyczną “Noc Żywych Trupów”, gdzie zabarykadowani w domu żołnierze muszą odeprzeć ataki potworów.

Sporo tu strzelanin, dużo krwawych scen z wyprutymi flakami na czele, fabuła wciąga, a pierwsza część filmu jak mówiłem udziela się klimatem.

Jest tu co prawda trochę hollywoodzkich, filmowych zagrań, które nieco przeczą logice (czy fizyce), ale “Dog Soldiers” to jeden z najlepszych nie tylko horrorów wojennych, ale filmów grozy w ogóle.

Trench 11


I Wojna Światowa. Grupa żołnierzy schodzi do tajnego niemieckiego, opuszczonych bunkra, żeby zbadać nad jaką bronią pracowali. Na miejscu okazuje się, że bunkier wcale nie jest taki opuszczony, a opracowywana broń wymknęła się spod kontroli.

Grupa żołnierzy przeczesująca ciasne i mroczne korytarze bunkra skrytego głęboko pod ziemią, oraz czyhające na bohaterów nieznane zagrożenie, które w każdej chwili może na nich wypełznąć z każdego zakamarka to dobry temat na horror wojenny.

Nie czuć tu zupełnie niskiego budżetu. Wszystko, począwszy od aktorstwa po efekty specjalne stoi na wysokim poziomie.

W filmie znalazło się wiele bardzo przyjemnie nakręconych scen grozy, niech wymienię chociaż jedną przypominającą “Frankenstein’s Army“, gdy niemcy ubrani w średniowieczne zbroje prują z ciężkiego karabinu maszynowego. Efektów specjalnych co prawda nie ma tu zatrzęsienia, ale są zrealizowane pomysłowo, gore jest odpowiednio gorowe, a niektóre sceny widać, że inspirowane były “Cosiem” Carpentera.

Jeśli chodzi o okopowo-bunkrowe horrory wojenne to “Trench 11” nie ma sobie równych i z miejsca deklasyfikuje takie produkcje jak “Deathwatch”, czy “Bunkier SS”.

Pan’s Labyrinth

Pan's Labyrinth

Hiszpania, 1944 rok. Młoda Ofelia wraz z ciężarną matką przyjeżdżają do posiadłości Kapitana Vidal, który zmaga się z partyzantami zamieszkującymi okoliczne lasy. Ofelia przypadkowo poznaje baśniowego stwora Fauna, który wyjawia jej, że jest dawno zaginioną księżniczką i może wrócić do swojego królestwa. Jednak najpierw musi przejść trzy próby.

“Labirynt Faun”a w reżyserii Guilermo Del Toro jest filmem zrealizowanym wzorowo niemal pod każdym względem, a prym wiedzie tu świetnie rozpisany scenariusz.

Z jednej strony mamy przywódcę faszystów: kapitana Vidal będącego bezwzględnym, wychowanym po wojskowemu, nie znającym sprzeciwu okrutnikiem, którego los połączył z Ofelią i jej matką.

Z drugiej strony mamy komunistów, partyzantów wywodzących się z gminu walczących z faszystowskim oprawcą, którym pomaga miejscowa ludność, także ta na usługach kapitana Vidal.

Cała ta wojenna zawierucha łączy się z mrocznym wątkiem baśniowym, kiedy to mała Ofelia poznaje Fauna i wykonuje powierzone jej zadania. Napotyka na swej drodze olbrzymią ropuchę żyjącą pod wielkim drzewem, czy przerażającego białego człowieka z oczami na wewnętrznej stronie dłoni.

Moc “Pan’s Labirynth” tkwi w możliwych interpretacjach fabuły. Z jednej strony można ją interpretować dosłownie: Ofelia jest zaginioną księżniczką, którą baśniowe stwory chcą zabrać do swego królestwa. Z drugiej jednak można uznać, że dziewczynka ucieka od horroru wojny w świat dziecięcych fantazji i żadna scena fantastyczna nie miała w rzeczywistości miejsca.

Wykonanie filmu stoi na najwyższym poziomie: aktorstwo wszystkich bohaterów jest świetne z rolą Ofelii, generała Vidal, oraz służącej Mercedes na czele, muzyka wpada w ucho i na długo zapada w pamięć, dekoracje robią wrażenie, charakteryzacja w szczególności Fauna, oraz Bladego Człowieka, których nota bene gra ten sam aktor, słynny Doug Jones jest wykonana po mistrzowsku, film zgarnął za nie Oskara. Znajdzie się tu także kilka wybornych scen gore. Co prawda efekty komputerowe nieco się już zestarzały, ale na szczęście tych na pierwszym planie jest tu zaledwie garstka.

Niestety kłócić się można, czy niektóre wątki i sceny przedstawione w filmie to horror, czy mroczna baśń – pozostawiam to wam do oceny, ale “Labirynt Fauna” po prostu trzeba znać i jeśli jeszcze nie widzieliście to koniecznie nadrobić.