Najlepsze horrory – Po napisach

Najlepsze horrory – Po napisach

28 lutego 2020 0 przez Skaras

Zestawienie przygotował blog Po Napisach, który wyrósł z miłości do kina i od ponad 5 lat prezentuje recenzje filmów, seriali i książek, niekoniecznie tych najbardziej popularnych. Zapraszam do lektury 10 ulubionych horrorów Po napisach.

Horrorshow.pl

Wskazanie 10 ulubionych horrorów to nie lada wyzwanie, więc wypada chociaż, słowem komentarza, uzasadnić wybór. Myślę, że każdy fan horroru (a za takiego się uważam) z marszu wymieniłby, na jednym oddechu i 40 tytułów. Dopiero po nich zacząłby wertować dokładniej klastry pamięci i dokładać te, o których zapomniał. Także, jeżeli nie widzicie tu kilku znamienitych pozycji z CATIII z Hongkongu, filmów Mario Bavy lub innych mistrzów włoskiego kina grozy, tytułów z wytwórni Hammer, to musicie wiedzieć, że wszystkie je doceniam. Zostałem zaproszony jednak do wymienienia dziesięciu, więc szybko zapisałem te, które mi przyszły do głowy z chwilą usłyszenia prośby. Od razu. Może i jest to trochę niesprawiedliwe, ale i zapytanie takie było! Oto i one

Maniac / Maniak (1980)

Maniac

Nakręcony w 1980 roku przez WIlliama Lustiga “Maniac” to prawdziwa slasherowa perła. Jeżeli kochacie ten gatunek, a do tej pory mało Wam było mordercy na ekranie, to chcę Was zapewnić, że maniakowi towarzyszymy od początku aż do napisów końcowych. Grasuje na ulicach Nowego Jorku, a swoich ofiar poszukuje tylko wśród kobiet. Jest rzeźnikiem bez skrupułów. To mocny, bezkompromisowy i co najważniejsze dziwnie hipnotyzujący obraz Williama Lustiga z doskonałym Joe Spinelliim oraz spektakularnymi efektami spreparowanymi przez Toma Saviniego (strzał ze strzelby!)

The Brood / Pomiot (1979)

The brood

Mistrzowski horror Cronenberga to najlepszy przykład kina emocjonalnie zaangażowanego, autorskiego, ale i spełniającego wymogi kina rozrywkowego. Fani dostali dzieło kultowe. “Dreszcze” i “Wściekłość” trąciły topornymi rozwiązaniami i chociaż oba oceniam bardzo wysoko, widać jaki skok dzieli je od “Potomstwa”. Można tylko być pod wrażeniem tego, w jak znakomity i przemyślany sposób twórca przemycił wątki osobiste na gatunkowe poletko wykorzystując body horror, by nakreślić mroczny, a w efekcie obrzydliwy charakter przytaczanych tematów. Po ponad 40. latach od premiery finał filmu wciąż wprawia w osłupienie. Potomstwo zrodzone z wściekłości i wykorzystywane we własnym interesie to wciąż aktualny temat natury dramatycznej, której finał najczęściej ląduje na sali sądowej. Jednak Cronenberg mając w ręku kamerę, dryg do gatunku i kreatywne podejście do motywu cielesności spowodował, że metafora nieudanego małżeństwa przełożyła się w horrorze na niesłabnące emocje, napięcie, krwawą historię.

Inside / Najście (2007)

Inside

Julien Maury (wyśmienity rocznik 1978) i Alexandre Bustillo (urodzony w roku 1975), reżyserski duet, czołowi przedstawiciele francuskiej ekstremy swoim debiutem z 2007 roku zaczęli z wysokiego C. “Najście” to home-invasion i splatter, w którym niejednokrotnie przyjdzie nam wzdrygnąć się na widok brutalnych obrazów. Nie znaczy to, że mamy tu do czynienia z prymitywną rozrywką, bo u ujścia historii leży traktat o cierpieniu. Francuska ekstrema w przypadku “Najścia” kolejny raz w tym nurcie udowadnia, że nie potrzeba nadnaturalnych zjawisk, paranormalnej otoczki, demonów i strzyg, by zaprezentować zło totalne. Najgorsi są zwykli ludzie, a najstraszniejszy horror potrafi przyjść kiedy oglądasz sobie telewizję wieczorem w dzień powszedni. Nieproszony gość z nożem, tutaj z osławionymi już nożyczkami, jest groźniejszy niż niejeden powracający zza grobu umarły.

Mandy (2018)

Mandy

“Mandy” to już nie jest tylko kino, to filmowa substancja psychodeliczna o właściwościach halucynogennych. Zażywasz ją w momencie wciśnięcia play, trwa dwie godziny i z pewnością do kilku godzin „po”. Jeżeli źle zaczyna Ci się wkręcać, należy przerwać.  Kino Cosmatosa to kino bardzo hermetyczne, również w środku swojego filmowego świata. Nie ma tu ulic, komentarza z zewnątrz, ludzi „poza” opowieścią, miast, tła. Jest tylko koszmar głównego bohatera. Nie może więc być tu mowy o kontakcie, pomocy, wyrwaniu się poza przestrzeń trwającego mroku. Zemsta rozegra się z pewnością, mścicielowi nikt nie przeszkodzi, ale i nikt nie pomoże.

The Thing / Coś (1982)

The thing

Najlepszy i niedościgniony klimat odizolowania w filmie Johna Carpentera po dziś dzień budzi respekt. Obraz o grupie badaczy z ośrodka na Antarktydzie, którzy muszą stawić czoła złu z kosmosu po prawie 40 latach od premiery wciąż robi wrażenie ze względu na uzyskaną atmosferę i samą realizację. “Coś” należy traktować jak horror doskonały, a że opowieść wychodzi z terytorium sci-fi, lepiej już być nie mogło. Efekty specjalne, które się nie zestarzały. Napięcie, które nie zelżało, krew, która nie zastygła. Wybitny.

Alien / Obcy – 8. pasażer “Nostromo” (1979)

Alien

Ridley Scott napisał swoim “Obcym” definicję horroru sci-fi. Po 40. latach od premiery, jak się okazuje, niezwykle trudnego do podejmowania przez filmowców. Na przełomie tych 40 lat doskonałe horrory sci-fi można policzyć na palcach jednej ręki, a i tak żaden nie zbliżył się do “Obcego”. To horror kompletny, z idealnym protagonistą, pierwszorzędnym klimatem i sceną przy kolacji, która na zawsze wryła się w świadomość widza zakochanego w gatunku. Jak blizna, której nie chcesz usuwać, bo ma przypominać o czymś doniosłym. Scott powołując do życia Xenomorpha zainicjował również narodziny najgroźniejszej kosmicznej bestii jaka nawiedziła dotąd kina.

Texas Chainsaw Massacre / Teksańska masakra piłą mechaniczną (1974)

Texas Chainsaw Massacre

“Teksańska…” pojawić się musiała, a jeżeli ktoś z zaproszonych tu gości nie wskaże tytułu jako swojego ulubionego horroru, to może być z nim coś nie tak. Slasher kompletny, dziki, bezkompromisowy, który pokazuje grozę nadchodzącą, ot tak, od niechcenia, bo skręciliście w złą drogę i myszkowaliście nie tam gdzie trzeba. Kara może być tylko jedna, piłą w bebechy. Tu nie ma zmiłuj, a Tobe Hopper pojechał po bandzie, bo nie oszczędza cierpienia, nie uznaje “proszę, nie zabijaj”. W “Teksańskiej…” pojawiła się ikona horroru, Leatherface, który w tępym szale ze swoją ukochaną piłą nie dzieli ofiar na lepsze i gorsze, nie uznaje jakichś świętości, nie kieruje się żadną polityką. Mięso to mięso, skóra to skóra.

The Return of the Living dead / Powrót żywych trupów (1985)

return of the living dead

Oczywiście, że na zombie-poletku znajdziemy choćby kilka lepszych i bardziej uznanych produkcji, jednak film Dana O’Bannona to nieskrępowana zabawa gatunkiem i spektakl, w którym przy doskonale zaaranżowanych efektach dostaniemy horror zanurzony po uszy w  czarnym humorze. O’Bannon, wybitny przecież scenarzysta, twórca “Obcego”, tutaj dał się poznać jako reżyser, który wrzucił do gara komedię, grozę i nie zepsuł. To trudna sztuka, która udaje się nielicznym (innym doskonałym przykładem jest “Amerykański wilkołak w Londynie” Johna Landisa). “Powrót żywych trupów” to rzecz, którą można odkrywać raz za razem na nowo. Wciąż smakuje świeżo, ma wyśmienitą ścieżkę dźwiękową, punkowy sznyt i energię.

The Exorcist / Egzorcysta (1973)

exorcist

Reżyser William Friedkin uzyskał w swoim “Egzorcyście” niedościgniony nastrój walki dobra ze złem o wymiarze niemal mistycznym. Opętana dziewczynka stała się narzędziem w łapach Szatana, a na wojennym froncie pojawił się ksiądz, który stoczy najważniejszy bój w swoim życiu. “Egzorcysta” się nie zestarzał. Oprócz wyjątkowej atmosfery ciągłego zagrożenia ze strony zła absolutnego po dziś dzień wrażenie robi aktorska kreacja, efekty praktyczne, a kilka pierwszych tonów muzyki Mike’a Oldfielda wystarczy, by poczuć przyjemny dreszcz. William Friedkin wygrał na polu komercyjny i artystycznym. Zadowolił fanów kina grozy, krytyków, sięgnął po nominację i nagrody w najważniejszych konkursach filmowych. To pewien ewenement, zważywszy na to, jak trudna jest droga horroru, by przebić się do świadomości akademii i udowodnić, że to gatunek zasługujący na taką samą uwagę jak każdy inny.

Evil Dead 2 / Martwe zło 2 (1987)

Evil Dead 2

Ukochany, że tak napiszę kolokwialnie. Kaseta VHS z “Martwe zło 2” (aka “Dzika śmierć 2”) często nie była wyciągana z magnetowidu, tylko przewijana do początku i odtwarzana ponownie. Sam Raimi na półśrodkach, wyposażony w wyobraźnię i stworzone na planie patenty stworzył widowisko mocne, z fantastycznie przygotowanymi scenami, tempem i postacią, która na zawsze odcisnęła piętno na gatunku. Ash z piłą i strzelbą to przesycona kultem persona, jedyny, który może przeciwstawić się złu, które wypełzło z Necronomiconu

Zobacz również