Powrót do Silent Hill – recenzja

Powrót do Silent Hill – recenzja

22 stycznia 2026 Wyłącz przez Łukasz Karaś
Ocena: 3/10
Tagi: horrory o sektach, horrory paranormalne

Reżyseria: Christophe Gans
Kraj produkcji: Francja, USA, UK, Niemcy, Serbia, Japonia

Jasmes otrzymuje list od swojej byłej dziewczyny Mary i postanawia wybrać się do Silent Hill, w którym mieszkała od dzieciństwa. Na miejscu okazuje się, że miasto opustoszało i trawi je jakaś choroba. W dodatku atakują go przerażające istoty. James musi użyć całej swej siły woli, aby odnaleźć Mary. Czy jednak nie jest już za późno?

Powrót do Silent Hill nie jest sequelem. Nie wiąże się z częścią pierwszą, którą przed 20 laty również wyreżyserował Christophe Gans. To adaptacja drugiej części gry. O ile pierwszy film był jak na tamte lata całkiem znośny o tyle tegoroczny… jest niemal nieoglądalny!

Największa jego wada to okropny scenariusz. Twórcy próbowali wiernie przenieść mechaniki gry na srebrny ekran. Problem w tym, że to co sprawdza się w grze, czyli skradanie, unikanie konfrontacji, czy walka z monstrami nijak nie angażuje w filmie. Scenariusz wydaje się bardzo chaotyczny, rwany, jakby twórcy mieli pomysł na konkretne sceny (ale nie, nie mieli), ale nie wiedzieli jak to wszystko zgrabnie połączyć. Wyszedł koszmarek, w którym co i rusz jesteśmy maltretowani fatalnie wygenerowanymi potworami, które nie mają żadnej innej funkcji niż po prostu być.

Sam wygląd miasteczka trawionego zgnilizną może i fajny, choć znów za dużo tu CGI. Ale co z tego jeśli film nie trzyma żadnego klimatu. A to przecież o klimat w tych grach chodziło najbardziej. Nie czujemy żadnej więzi z bohaterami, nie czuć żadnego napięcia, o grozie nie wspominając. Nawet jump scares tu nie ma. Niczego, co by widza trzymało przed ekranem.

Video nasties: zakazane filmy książka

Na domiar złego końcowe partie, które miały nadać produkcji Gansa głębi w stylu Drabiny Jakubowej są fatalnie wyreżyserowane podobnie jak cały film i ledwo trzymają się kupy.

Powrót do Silent Hill to film tak zły, że wątpię, aby znalazł jakąkolwiek grupę do której mógłby trafić. Fani filmowej grozy nie znajdą tu nic prócz słabych efektów, a miłośnicy gier nie pozostwią na nim suchej nitki ze względu na profanaję tej kultowej gry.

Jedyne, co mogę pochwalić to muzyka skomponowana przez Akirę Yamaoka, twórcę muzyki do gry Silnet Hill II.

Mogłem wziąć pieniądze za post sponsorowany i udawać, że mgła w filmie ma głębię, a potwory przerażają. Wybrałem jednak wyjście z Silent Hill z czystym sumieniem. Bo o ile muzyka Akiry Yamaoki wciąż brzmi genialnie, o tyle reszta filmu to po prostu głośny krzyk rozpaczy nad zmarnowanym potencjałem. Omijajcie to miasto szerokim łukiem – niektóre listy od dawnych miłości naprawdę lepiej zostawić nieprzeczytane.

Zobacz również