Najlepsze horrory 2025 roku, których nie widziałeś

Najlepsze horrory 2025 roku, których nie widziałeś

5 stycznia 2026 Wyłącz przez Łukasz Karaś

Meksykański folk horror, seryjny morderca z obsesją na punkcie rekinów i portal do piekła ukryty w pralni… Rok 2025 w kinie grozy to coś znacznie więcej niż tylko wysokobudżetowe blockbustery! 🎬🔥Oto najlepsze horrory 2025 roku!

Cuckoo

Siedemnastoletnia Gretchen przeprowadza się wraz z ojcem, macochą i niemą przyrodnią siostrą do kurortu na odludziu. Dziewczyna na miejscu czuje się nieszczęśliwa i wyobcowana. Nie dogaduje się z ojcem, właściciel kurortu wydaje się dziwny, a siostra musi być hospitalizowana w pobliskim szpitalu. Co więcej pewnej nocy Gretchen jest ścigana przez obcą przerażająca kobieta.

Cuckoo to amerykańsko-niemiecki horror z tych, które nie wykładają od razu wszystkiego na ławę. Sporo tu niedopowiedzeń, karty historii są wykładane powoli, a po blisko godzinie seansu widz wciąż nie wie z czym mamy tu do czynienia.

W historii tej jest sporo z młodego Cronenberga. Tajemnicze istoty, dziwne instytuty, podejrzane eksperymenty. Reżyser filmu nie idzie po linii najmniejszego oporu mnożąc wątki, które dają więcej pytań niż odpowiedzi. Z czasem niektóre z nich zostaną wyjaśnione, inne zaś pozostawione widzowi do interpretacji.

Wykonanie filmu jest zadowalające. Tempo nieco senne, ale z czasem przyspiesza. Bywa krwawo, ale bez nadmiernego eksploatowania gore.W roli głównej zobaczymy znaną z Euforii Hunter Schafer, a we właściciela kurortu wcielił się znany z Gościa Dan Stevens.

Podwodny strach

Australia, lata 40 XX wieku. Grupa nurków zostaje wynajęta przez szemranych typów do zlokalizowania zatopionego w rzece samochodu i wyjęcia z niego skrzyń ze złotem. Okazuje się, że w wodzie czai się wielki żarłacz tępogłowy, któremu nie podoba się wkroczenie na jego terytorium. Jednak nie mniejszym zagrożeniem dla nurków są bezwzględni bandyci na brzegu rzeki.

Fear Below to australijski film o zabójczym rekinie, ale inny od pozostałych. Przede wszystkim setting jest bardzo ciekawy.

Lokacja czyli rzeka i jej brzeg jest ładna, obsada bardzo ograniczona, ale wypadająca wiarygodnie i dająca się polubić, a rekin i jego ataki pokazane tylko tylko tyle… żeby nie pokazać za dużo. Na uwagę zasługuje wierne odwzorowanie strojów i rekwizytów z epoki. Sprzęt nurków, ich kombinezony z wielkim metalowymi bańkami na głowę robi wrażenie podobnie jak samochody, czy stara zardzewiała motorówka z oldschoolowym silnikiem odpalany na linkę.

Nurkowie muszą zaś walczyć nie tylko z wielkim rekinem, ale również z bezwzględnymi gangsterami oraz ciężkim ładunkiem, który nie łatwo jest wyciągnąć na brzeg. A wyciągnąć go trzeba pomimo rekina, gdy gangusy grożą bronią. I to właśnie na wątku gangsterkim Fear Below się skupia. Rekin nie jest głównym daniem a raczej katalizatorem wydarzeń. Parę razy jednak kogoś poszarpie, odgryzie jakieś ramię, czy zrobi większą kuku.

Z ciepłej Australii lecimy prosto w islandzki mróz. Ale uwaga – to nie będzie nastrojowa wycieczka. To walka o przetrwanie z czymś, co nie powinno już chodzić po ziemi.

Przeklęci

XIX wiek. Niedaleko małej islandzkiej osady rybackiej rozbija się statek. Osadnicy postanawiają nie pomagać obcym rozbitkom mając na uwadze własne bezpieczeństwo. Wkrótce osadę zaczyna nawiedzać draugr – upiór jednego z topielców, który uśmierca mieszkańców jednego po drugim. Eva, wdowa po jednym rybaku musi wziąć sprawy w swoje ręce, by ktokolwiek uszedł z życiem.

The Damned to folk horror rozgrywający się na mroźnym wybrzeżu Islandii w XIX wieku. Robotę robi tu przede wszystkim miejsce akcji.

Kilkuosobowa osada oddalona o mile od najbliższego miasta, otoczona górami, oraz morzem. Wszystko pokrywa śnieg i lód. Życie utrudnia smagający wiatr. A we wszędobylskiej bieli, w oparach mgły czai się widmowa postać.

The Damned eksploruje tematykę islandzkiej mitologii i strachu przed upiorami, które po opuszczeniu grobu nawiedzają żywych, by ich zabić. Reżyser filmu powoli buduje atmosferę zagrożenia nie z tego świata nie dając jednoznacznych odpowiedzi. Czy draugr faktycznie nastaje na życie osadników, czy to tylko zmęczenie i głód podsycane zabobonami mami wzrok i umysł?

Dosyć tej powolnej islandzkiej melancholii. Czas na czystą adrenalinę. Ucieczka przed psychopatą na pełnym morzu to walka o każdy oddech. Czasami jednak nie trzeba wypływać na ocean, by poczuć, że coś wciąga nas w głębiny.

Niebezpieczne zwierzęta

Zephyr to młoda surferka włócząca się po świecie. Pewnego dnia porywa ją na swój statek Bruce, seryjny morderca mający obsesję na punkcie rekinów. Zephyr musi użyć całego swojego sprytu i woli przetrwania, aby nie stać się kolacją dla głodnych drapieżników.

Niebezpieczne zwierzęta to mieszanina kina o psychopatycznym seryjnym mordercy i animal attack o rekinach.Gdy Zephyr zostaje porwana budzi się przypięta kajdankami do koi na statku i dostrzega obok dziewczynę w podobnej sytuacji. Wkrótce pojawia się sam porywacz Bruce, który wygłasza tyradę o rekinach pokazując swoje szaleństwo. Bohaterka w mig pojmuje swą sytuację, gdy koleżanka z celi zostaje zaproszona na kolację na której stanowi danie główne.

Cała reszta filmu to survival, w którym Zephyr próbuje ujść z życiem z nieciekawej sytuacji. Co prawda na brzegu poszukuje jej nowopoznany chłopak, czy jednak jego starania przyniosą jakieś rezultaty? Jest ciekawie, jest żwawo, zdjęcia robią robotę, a Jai Courtney w roli złola jest wprost wyborny.

Zostajemy w klimacie zagrożenia, ale zmieniamy adrenalinę na klaustrofobię. Deszczowe Rio i kamienica pełna sekretów inspirowanych samym Lovecraftem. W tym miejscu macki strachu sięgają po bohaterów w samym środku miasta.

Objęcia matki

Podczas wyjątkowo deszczowej burzy w Rio de Janeiro w 1996 roku strażaczka Ana i reszta jej oddziału zostaje wezwana do starego domu opieki, z którego trzeba ewakuować mieszkańców ze względu na zły stan budynku. Szybko się okazuje, że mieszkańcy kamienicy mają mroczne sekrety

Objęcia matki to brazylijski horror inspirowany twórczością Lovecrafta. Horror ten stawia przede wszystkim na klimat i tajemnicę.

Video nasties: zakazane filmy książka

Ulewa deszczową porą i wielka, stara kamienica gdzieś na uboczu Rio to idealne miejsce na tego typu horror. Reżyser miast epatować gumowymi potworami woli kreować atmosferę paranoi i strachu przed nieznanym. Nie oznacza to, że nie dostaniemy Lovecraftowskich smaczków, bo co jakiś czas bohaterce mignie jakaś oślizgła macka, która szybko chowa się do jakieś dziury w ścianie. Dzięki nieznanemu udaje się wytworzyć odpowiedni klimat grozy. Wkrótce film przeradza się w horror okultystyczny prowadzący do efektownego finału.

Może i nie jest to horror spektakularny, ale z pewnością porządnie nakręcony i wiarygodnie zagrany. Objęcia matki to łakomy kąsek dla fanów horrorów Lovecraftowskich, stonowanych filmów sekciarskich i produkcji, które raczej zagrożenie trzymają w mroku niż gumowych potworów pokazanych w pełnej krasie.

Jeśli ‘Objęcia matki’ dusiły nas klimatem, to ‘Portal do piekła’ bawi się konwencją w najbardziej absurdalny sposób. Bo co powiecie na demona, który sika ogniem w pralni publicznej? Tak, to ten moment zestawienia, w którym robi się naprawdę dziwnie.

Portal do piekła

Pewnego dnia Dunn pracujący jako telefoniczny windykator długów w publicznej pralni dostrzega portal do piekła, z którego wyłania się demon Chip. Oznajmia on, że jeśli Dunn dostarczy mu trzy dusze ten nie zabierze do piekła pana Bobshanka, sąsiada Dunna. W misji tej pomoże mu pracownica pralni Ed.

Portal do piekła to komediohorror o portalu do piekła, który otwiera się w pralce. Co ciekawe ludzie, którzy go widzą biorą go na klatę bezproblemowo jakby był to widok codzienny.

Portal ten będzie także głównym źródłem całkiem zabawnego i lekkiego humoru. Co więcej, demoniczny książę Chip mimo kopyt, rogów oraz płonącego moczu to całkiem przyjazny gość. Portal do piekła to nie jest horror, na którym będziemy się bali. To raczej opowieść o dobrych ludziach popełniających złe uczynki. To film o pogodzeniu się z sobą i własną przeszłością. Wszystko to przedstawione w lekki i zabawny sposób, w którym ludzie wrzucani przez Dunna i Ed do pralki trafiają wprost do piekła by cierpieć wieczne katusze.

Po piekle w pralce czas na powrót do brutalnej rzeczywistości. A raczej do rzeczywistości, którą znamy z ekranów naszych laptopów. Jeśli ‘Portal do piekła’ bawił się konwencją, to debiut Chrisa Stuckmanna bierze format internetowego śledztwa i zamienia go w najgorszy koszmar.

Miasteczko Shelby Oaks

Riley to influencerka, która prowadziła kanał o nawiedzonych miejscach. Pewnego dnia jej ekipa została znaleziona martwa w opuszczonym miasteczku Shelby Oaks, a sama Riley zniknęła. Po 13 latach jej siostra Mia postanawia ją odnaleźć. Pomóc w tym może kaseta z nagranym dniem porwania Riley.

Miasteczko Shelby Oaks to horror wyreżyserowany przez szalenie popularnego youtubera Chrisa Stuckmanna.Reżyser już od pierwszych minut filmu buduje mroczny klimat przedstawiając w formie programu true crime życie Riley i rekonstruując felerny dzień, gdy zaginęła w opuszczonym miasteczku. Mia bowiem od dzieciństwa nawiedzana była przez tajemniczą, mroczną postać, która łypałą na nią przez okno.

To, co wyróżnia debiut Stuckmanna to gęsta atmosfera, strach przed nieznanym i tym, co czai się w mroku. Film nie epatuje przesadnie jump scarami, a utrzymuje widza jak na szpilkach dzięki świetnemu udźwiękowieniu, w którym dominuje mroczny, przejmujący ambient.

Miasteczko Shelby Oaks to bardzo klimatyczny i mroczny film zrobiony pod najlepsze prawidła gatunku.

Zapomnijcie o syrenach z bajek Disneya. Meksykańska legenda o La Miringua pokazuje, że przed klątwą nie ma ucieczki nawet na otwartym morzu. Ale czy bezpieczniej jest na lądzie, w samym sercu gęstego lasu? Przekonamy się o tym w finale, ale teraz – poczujcie ten lepki, meksykański upał.

Opowieść rybaka

W małej meksykańskiej osadzie rybackiej życie toczy się powoli. W pewnym momencie jednak rybacy zaczynają dostrzegać La Miringua – legendarną poczwarę, która wciąga nieostrożnych mężczyzn do wody. Od tej pory połowy się nie udają, a w mieszkańcach wioski wyzwalane są najgorsze instynkty.

Opowieść rybaka to meksykański folk horror opowiadający o przypominającej syrenę zmorze, która zabija nieostrożnych rybaków.

Choć tak naprawdę legendarny potwór stanowi jedynie tło i katalizator opowieści, gdyż ta skupia się przede wszystkim na mieszkańcach rybackiej wioski. Na romansach, zazdrości, namiętności i zdradzie, która prowadzi do zbrodni. Wszystko to podsycane lokalnymi przesądami.

Opowieść rybaka to kino powolne, w którym śledzimy perypetie kilkorga bohaterów i napięcia między nimi prowadzące do krwawych zbrodni. A gdzieś w oddali we mgle czai się potworna piękność o bladej skórze i ostrych zębach. Opowieść rybaka rozgrywa się w spalonym słońcem Meksyku. Atmosfera jest wręcz lepka, tempo niespieszne, nieco senne, ale w trzecim akcie przyspiesza by zaskoczyć całkiem sporą ilością krwawej przemocy.

Na koniec zostawiłem film, który wygląda jak klasyczny ‘nawiedzony dom’, ale obiecuję wam – finał wywraca wszystko do góry nogami. Zostańcie do końca, bo Liz myślała, że jedzie na romantyczny urlop, nie wiedząc, że mury starej chaty pamiętają rzeczy, o których lepiej zapomnieć.

Bezpieczne miejsce

Liz zostaje zaproszona przez swojego chłopaka Malcolma na romantyczny wyjazd do rodzinnego domku w lesie. Na miejscu kobieta doświadcza dziwnych wizji i czuje czyjąś złowrogą obecność. Liz będzie musiała zmierzyć się z ponurą przeszłością domostwa.

Bezpieczne miejsce to klasyczny horror o nawiedzonym domu. Reżyser na każdym kroku daje nam znać że coś jest nie tak. Że coś złowrogiego znajduje się w lesie, albo w domu.

Jednak prócz niepokojących migawek, migających widmowych postaci, czy przywidzeń głównej bohaterki nie pokazuje co to takiego. Nie daje też jasnych odpowiedzi, czy dom nawiedzony jest teraz, czy to pieśń przeszłości. Czy zjawy które widzi bohaterka naprawdę ją nawiedzają, czy są jedynie wytworem wyobraźni.

Bezpieczne miejsce to film stonowany, rozgrywający się w robiącej wrażenie drewnianej chacie z jedynie garścią aktorów. Obsadzie przewodzi doskonała Tatiana Maslany, która do końca nie wie co w zasadzie się wokół niej dzieje. Końcówka filmu przynosi jednak odpowiedzi skręcając w stronę rasowego folk horroru.

Jak widzieliście, rok 2025 w kinie grozy to nie tylko głośne sequele i blockbustery, ale przede wszystkim te małe, duszne historie, których nie znajdziecie na pierwszej stronie Netflixa. Mieliśmy mordercze rekiny, meksykańskie zmory i demony z pralek – obiecałem wam świeżość i mam nadzieję, że te dziesięć tytułów zapełni wasze wieczory dreszczem niepokoju.

Mój wniosek po przeszukaniu tych najgłębszych zakamarków? Najlepsze horrory to te, które ryzykują i nie boją się dziwnych pomysłów. Szukajcie poza głównym nurtem, bo to tam czają się najbardziej oryginalne koszmary.

Zobacz również