Stukostrachy (1993) – recenzja

Stukostrachy (1993) – recenzja

23 maja 2026 Wyłącz przez Łukasz Karaś
Ocena: 7/10
Tagi: horrory o obcych, Stephen King

Kraj produkcji: USA, Nowa Zelandia

W małym miasteczku Heaven Falls życie toczy się powoli. Jednak pewnego dnia w miejscowym indiańskim lesie zostają odnalezione ruiny jakiejś tajemniczej budowli. Mieszkańcy zaczynają mieć obsesję na punkcie monolitu i go odkopywać. A im więcej zostaje odsłonięte tym dziwniejsze wydarzenia przydarzają się mieszkańcom.

Video nasties: zakazane filmy książka

Stukostrachy to dwuodcinkowy miniserial telewizyjny na podstawie dość obszernej powieści Kinga. Jak to u mistrza często bywa akcja toczy się w małym miasteczku. Poznajemy miejscową policję, pracowników poczty, właścicieli restauracji i resztę społeczności w tym głównych bohaterów, pisarkę Bobbi i poetę Jima. Gdy ludzie z miasteczka zaczynają kopać w lesie zaczynają dziać się niewytłumaczalne zjawiska. Chłopiec dający pokaz magicznych sztuczek powoduje, że jego brat znika bez śladu, zdradzana kobieta zaczyna czytać w myślach sąsiadom, a ludzie wystawieni na działanie znaleziska budują cudowne urządzenia zasilane zieloną energią (nie mylić z OZE :D).

Największe atuty Stukostrachów to ten nostalgiczny, analogowy klimat filmów z epoki VHS, tajemnica tkwiąca w skąpanym mgłą lesie, oraz wspaniała muzyka Christophera Franke. Skąpany w mgle las i majestatyczna budowla prześwitująca z ziemi, oraz zielonkawa poświata od niej bijącą robią niesamowitą robotę. Całości dopełniają wyraziści, popularni w tamtych czasach aktorzy z Robertem Carradinem i piękną Traci Lords na czele. A zakończenie – jak to u Kinga – podzieliło publikę zmieniając gatunek produkcji o 180 stopni. Mi się podobało. Jeśli lubicie nostalgiczne filmy, które niedostatki budżetowe przykrywają wciągającą fabułą, jeśli kochacie Stephena Kinga po prostu musicie go obejrzeć.

Zobacz również