
Dzieci apokalipsy (2024) – Parvulos – recenzja
25 maja 2026Tagi: horrory o zombie, horrory postapokalityczne
Reżyseria: Isaac Ezban
Kraj produkcji: Meksyk
Świat ogarnęła apokalipsa zombie. Na samotnej farmie żyje trzech braci. Najstarszy z nich, siedemnastoletni Salvador pozbawiony jest nogi. Mimo to stara się zapewnić rodzeństwu jako taki dostatni byt. Bracia polują w lesie, starają się zachować resztki człowieczeństwa, a w piwnicy… przetrzymują pewien mroczny, śmiertelnie niebezpieczny sekret.
Dzieci apokalipsy to meksykański horror przetrwania ukazany z perspektywy nastolatka i bardzo małych dzieci, które nie rozumieją świata, w którym się znalazły. Próbują go racjonalizować w dziecięcy, naiwny sposób. Punktem wyjścia dla fabuły wcale nie jest sama apokalipsa zombie, które niemal nie występują w tej produkcji, a interakcje trzech braci między sobą. I tajemnica jaką skrywają w piwnicy.
Niestety brak żwawszych momentów powoduje, że ten niemal dwugodzinny film strasznie się wlecze. Dodatkowo główny pomył na fabułę jest dziwaczny, groteskowy i sporo w nim nietrafionych pomysłów jak chociażby seks żywych trupów. Bohaterowie również nie należą do zbyt rozgarniętych, czy sympatycznych przez co ciężko im kibicować, gdy podejmują coraz głupsze decyzje.
W dodatku twórcy postanawili na dziwną estetykę filmu. Obraz jest zdesaturowany, niemal monochromatyczny i lekko rozmyty. Nie wiem co reżyser chciał przez to uzyskać, ale film nie zyskuje dzięki tym zabiegom.
Dzieci apokalipsy to alegoria podtrzymywania życia pomimo cierpienia pacjenta i braku perspektyw na wyleczenie. To film o eutanazji, poczuciu winy i nadziei. Niestety nie broni się jako horror zupełnie. Jako dramat rozbitej rodziny również niespecjalnie. W zasadzie nic mi się w nim nie podobało. Odradzam, szkoda dwóch godzin życia



