
Lalka (2025) – recenzja Dolly
2 września 2026Tagi: slashery
Reżyseria: Rod Blackhurst
Kraj produkcji: USA
Macy i Billy wybierają się do lasu na wycieczkę. Napotykają się w nim na porcelanowe lalki przybite do drzew. Wkrótce wielka zamaskowana postać atakuje ich. Billy zostaje zmasakrowany, a Macy porwana do wielkiego domostwa w lesie, gdzie traktowana jest jak lalka.
Dolly to B-klasowy, niezależny, kameralny horror z jedynie garścią aktorów i ograniczoną lokacją. Nakręcony jest starą kamerą przez co otrzymujemy charakterystyczną kolorystykę i ziarno. To list miłosny do trashowych horrorów z lat 70. z Teksańską masakrą na czele. Nawet dom, w którym rozgrywa się większość akcji przypomina ten z TCM. Dwupiętrowy z charakterystycznymi schodami na górę, brudny, zapuszczony.
Dolly zaczyna się jak rasowy slasher, gdy para zostaje brutalnie zaatakowana. Gdy akcja przenosi się do domu, a Macy traktowana jest przez oprawcę jak lalka rozpoczyna się psychologiczny koszmar. Postać mordercy ewidentnie wzorowana na Leatherfejsie jest masywna, niema i z charakterystyczną porcelanową maską lalki. W połączeniu z kilkoma niezłymi scenami gore wykonanymi jak Szatan przykazał z gumy i sztucznej juchy buduje całkiem niezły klimat.
Szkoda, że fabuła ni ziębi ni grzeje, a tempo mimo, że dzieje się sporo nie powala. Fabuła po prostu nie angażuje jak powinna.
Jeśli lubicie grzebać w obskurnych produkcjach, które widziało 100 osób na krzyż to mogę polecić. Ostatnimi czasy widziałem sporo takich obrazków recenzując je do drugiej części mojej książki, więc jestem uodporniony na braki budżetowe i scenariuszowe.
Polska premiera 30 września. Dokładnie tego samego dnia, gdy do kin wchodzi Lalka. Wybierz seans mądrze.



