Come True (2020)

Come True (2020)

4 grudnia 2020 Wyłącz przez Łukasz Karaś
Tagi: science fiction, Splat film festival

Reżyseria: Anthony Scott Burns
Kraj: Kanada

Recenzję Come True obejrzysz także na Youtube:

Sarah to zwykła osiemnastolatka cierpiąca na zaburzenia snu. Zapisuje się na badania nad snem skupiające się na koszmarach. W trakcie trwania eksperymentów okazuje się, że najbardziej przeraża Sarę cienista postać ze świecącymi oczami. Uporać się z sennymi koszmarami pomaga jej młody naukowiec Jeremy.

Nowy horror science fiction od Anthonego Burnsa odpowiedzialnego za dość marny “Our House”. “Come True” to bardzo klimatyczna opowieść o koszmarach sennych, które mogą wpływać na ludzi nawet na jawie.

Fabuła snuje się powoli raczej nie serwując jump scares, czy szybszych momentów, za to oczarowuje ciekawą historię opowiedzianą w hipnotyzujący sposób.

Najważniejsza w filmie jest fantastyczna atmosfera: niepewności, niejednoznaczności, niepokoju. Oniryczny klimat permanentnego zagrożenia nieznanego pochodzenia wchodzi pod skórę i zostaje tam do ostatnich minut.

N uwagę zasługuje również wykonanie: oko cieszą bardzo ładne, spokojne zdjęcia, a także chłodna kolorystyka obrazu przywodząca na myśl skojarzenia ze szpitalem, czy eksperymentami naukowymi. Wszystkiemu przygrywa syntezatorowa muzyka elektroniczna. Równie dobrze jest pod względem obsady. Sarę zagrała fantastyczna Julia Sarah Stone: drobna, blada blondynka znakomicie odkrywająca skrajne emocje, a towarzyszy jej ascetyczny, ale przekonujący Landon Liboiron w roli Jeremy’ego.

Zabrakło mi tu jednak jakichś mocniejszych pomysłów na straszenie. Całe “Come True” jest co prawda niepokojące i miejscami trzyma w napięciu, ale brakło kropki nad “i”, czegoś, co by wgniatało w fotel.

Kontrowersyjne jest również zakończenie. UWAGA, będzie tu ostry spoiler, więc jeśli jeszcze nie widziałeś filmu, przewiń film do sceny dalej.

SPOILER

Z ostatniej sceny wynika, że Sarah od 20 lat znajduje się w śpiączce i Jeremy i reszta zespołu badawczego próbuje ją z tej śpiączki wybudzić. Mi takie zwieńczenie filmu się podoba, bo czy zastanawialiście się, w którym momencie “Come True” Sarah zapadała na to schorzenie? Pójście po linii najmniejszego oporu to opowiedzenie się za wersją, że wszystkie wydarzenia rozegrały się w jej śnie. Ale do mnie bardziej przemawia, że Sarah zapadła na nią w trakcie filmu, np. podczas seksu z Jeremym, bądź w pralni gdy gubi telefon. Dzięki temu nie wiemy, które sceny wydarzyły się w rzeczywistości, a które w jej umyśle i podczas kolejnych seansów możemy wyłapywać, czy reżyser dawał nam jakieś drobne sygnały naprowadzające na właściwą wersję wydarzeń.

“Come True” spodoba sie przede wszystkim tym, którzy gęsty klimat cenią wyżej niż żwawe tempo, czy rozbuchana akcję.

Zobacz również