Apokalipsa Z: Nowy Świat (2026) – recenzja
3 listopada 2026Tagi: horrory o zombie
Reżyseria: Carles Torrens
Kraj produkcji: Hiszpania
Apokalipsa zombie. Roberto to niezbyt uczciwy żołnierz stacjonujący w bezpiecznej placówce na Kanarach. Zostaje wysłany wraz z oddziałem na zakażone terytoria odzyskać zapasy. Okazuje się że na miejscu ocaleli cywile. Pomoc im nie będzie jednak prosta.
Apokalipsa Z: Nowy świat to drugi film na podstawie trylogii hiszpańskiego pisarza Manela Loureiro. Pierwszy o podtytule “Początek końca” opowiadał o tym samym tyle, że w innej części świata z innymi bohaterami, i mimo że nie pokazywał nic nowego dobrze się go oglądało.
Apokalipsa Z: Nowy świat idzie sprawdzonym tropem. Pierwsza połowa obfituje w morze zombie, które wylewa się z każdej strony w postapokaliptycznej scenerii wyludnionego Madrytu. Jest tu dużo strzelanin, barykadowania się, adrenaliny i zombiaków. W drugiej połowie tempo zwalnia, abyśmy otrzymali nieco budowania relacji międzyludzkich i fabuły.
Wykonanie, jak na niski budżet jest zadowalające. Niedostatki w charakteryzacji zombie nadrabiane są szybkim tempem, aktorstwo mimo nieznanych nazwisk nie kłuje w oczy, a całość ogląda się dobrze, oczywiście jeśli jesteście fanami filmów o żywych trupach, które po raz kolejny opowiadają tą samą historię.



