Pinokio: Rozpętanie (2026) – Pinocchio: Unstrung (recenzja)

Pinokio: Rozpętanie (2026) – Pinocchio: Unstrung (recenzja)

31 października 2026 Wyłącz przez Łukasz Karaś
Ocena: 6/10
Tagi: horrory gore, Splat film festival

Reżyseria: Rhys Frake-Waterfield
Kraj produkcji: USA

Gepetto tworzy drewnianego chłopca, któremu daje życie. Pinocchio zaprzyjaźnia się z jego wnuczkiem Jamesem. Wkrótce kukiełka postanawia zostać prawdziwym człowiekiem. Do tego celu zbiera części ciał osób, które zaszkodziły Jamesowi.

Twisted Childhood Universe zapoczątkowane przez Rhysa Frake-Waterfielda przeszło dziwną drogę. Najpierw Puchatek: krew i miód, który był straszny kupsztalem. Potem druga część, lepsza fabularnie i znakomita pod względem gumowych efektów specjalnych. Następnie duszny, brudny i nihilistyczny Piotruś Pan: Horror w Nibylandii. Nie wiedziałem, czego się spodziewać po Pinokio: Rozpętanie.

Okazuje się, że to prosta historia kukiełki, która morduje ludzi, aby pozbawiać ich części ciał: flaków, oczu, włosów. Pinokio zabija zarówno sprawcę wypadku, w którym ucierpiał James, czy jego szkolnych prześladowców.

Video nasties: zakazane filmy książka

Gore jest kreatywne, obrzydliwe i cudownie gumowe. Ponownie – żadnego CGI, a sztuczna krew, flaki i pękające kości. Dostaniemy i zrywanie twarzy, i wiwisekcję, miażdżenie głowy, pękające korpusy. Efekty są jak za starych dobrych czasów i lepsze niż w 99% współczesnych produkcji. Nawet nos Pinokio, który powiększa się, gdy kłamie jest tu wykorzystany jako narzędzie mordu. A scena z ludzką kukiełką z końcówki jest wręcz pojebana.

Ale gore to nie jedyny smaczek. Twórcy serwują fantastyczne efekty kukiełkowe. Praca lalkarzy i speców od namacalnych FX zasługuje na brawa. Efekty komputerowe ograniczono tu do minimum. Zaskakująca jest naturalna mimika Pinokia. Jak na kloc drewna robi wrażenie, a ruchy są odpowiednio drewniane.

Pinokio: Rozpętanie to straszne dziwadło. To jak połączenie filmu dla dzieci, w którym bohaterami są dwunastolatkowie, z pokręconym, krwawym horrorem. W roli Geppetta zobaczymy Richarda Brake’a, a głos pod Dzwoneczka podkładał sam Robert Englund.

To nie jest film, który angażuje fabułą, czy klimatem. Ale nagromadzenie krwawych efektów, które są równo porozkładane w trakcie metrażu, sprawia, że ogląda się go z bananem na twarzy. To jak odcinek Gęsiej skórki, lub Czy boisz się ciemności ale podrasowany gorem do granic absurdu.

Zobacz również