Halloween Zabija Halloween Zabija
The Empty Man (2020)

The Empty Man (2020)

1 marca 2022 Wyłącz przez Skaras
Ocena: 7/10
Tagi: thriller

Reżyseria: David Prior
Kraj: USA, Południowa Afryka

Recenzję Pustego Człowieka obejrzysz także na Youtube

Nastoletnia Amanda po odprawieniu z przyjaciółmi pewnego rytuału znika z domu bez śladu pozostawiając jedynie na lustrze napis krwią „Zmusił mnie do tego pusty człowiek”. James, były policjant, przyjaciel matki Amandy wszczyna prywatne śledztwo, które prowadzi go do tajemniczej sekty czczącej pradawną istotę, oraz prowadzonego przez nią ośrodka.

„The Empty Man” to amerykański horror debiutującego na dużym ekranie w roli reżysera Davida Priora nakręcony na podstawie komiksu o tym samym tytule. Komiksu co prawda nie czytałem, ale z informacji znalezionych w necie wynika, że obie historie niewiele łączy ze sobą. I ponoć to zaleta, bo komiks nie ma zbyt dobrej opinii.

„The Empty Man” nie miał łatwego startu. Został nakręcony przez niedoświadczonego reżysera, a proces produkcyjny trwał kilka lat i film wielokrotnie cięto i montowano na nowo. Nie ominęła go także zawierucha, gdy jego producent 20th Century Studios zostało przejęte przez Disneya. Gwoździem do trumny było zaś wypuszczenie filmu do kin podczas pandemii. Te wszystkie elementy przyczyniły się do słabego box office. Niesłusznie, bo „The Empty Man” to film co najmniej dobry.

Na uwagę zasługuje tu dwudziestominutowa sekwencja otwierająca film, która jest jedną z lepszych rzeczy jakie ostatnio widziałem.

Rzecz rozgrywa się 20 lat przed właściwymi wydarzeniami. Czwórka znajomych przedziera się przez zaśnieżone góry Butanu, gdy jeden z nich wpada do górskiej szczeliny. Przyjaciele spuszczają sie po linie, aby odkryć w rozpadlinie olbrzymi szkielet nieznanego pochodzenia. Ale szkielet jak najbardziejn humanoidalny. Natomiast mężczyzna, który wpadł do szczeliny popadł w jakiś rodzaj szoku, czy katatonię. Nadciąga śnieżyca, więc grupa będzie musiała skryć się w pobliskiej chacie.

Już sam ten wstęp jest bardzo tajemniczy i niepokojący. Całkowite odludzie, na które zapuszczają sie jedynie miejscowi mnisi. Majestatyczne góry liczące miliony lat i prastary szkielet nieznanej rasy w czymś w rodzaju świątyni w górze. Dodajmy do tego sugestywną ścieżkę dźwiękową pełną świszczącego wiastru, śpiewów gardłowych i ambientu, żeby włos zjeżył się na głowie. To jedna z lepszych rzeczy jakie widziałem w kinie grozy w ostatnim czasie.

Nieco żałuję, że cały film nie rozgrywał się w tym klimacie i w tym miejscu, ale później nie jest wcale mniej tajemniczo, czy mistycznie.

Dodajmy, że olbrzymi szkielet wzorowany był na jednym z obrazów Zdzisława Beksińskiego.

Następnie film zmienia miejsce akcji i nastrój i trafiamy do typowego, amerykańskiego, współczesnego miasta. Po zniknięciu Amandy, główny bohater James wszczyna swoje prywatne śledztwo i po nitce do kłębka zbliża się do przerażającej prawdy.

Pojawia się tu motyw miejskiej legendy będący najbardziej sztampowym elementem tego filmu. Będąc nocą na moście z grupą szkolnych przyjaciół Amanda wyjawia, że jeśli znajdzie się butelkę, zadmie w nią i pomyśli o tajemniczym Pustym człowieku ten zacznie cię prześladować. Pierwszej nocy go usłyszysz. Drugiej nocy zobaczysz Pustego człowieka. Trzeciej nocy cię dopadnie. Dzieciaki sprawdzają ową legendą i po trzech dniach wszystkie znikają.

Motyw ten łączy tradycje miejskiej legendy o „Krwawej Marry”, którą rozwinął horror „Candyman” z motywem znanym z filmu „Ringu”, który do klątwy dorzuca jeszcze odliczanie do kulminacyjnego momentu, w którym ofiara ginie. Trochę to zbyt banalne i wtórne jak na tak przemyślany i zagmatwany scenariusz.

Sam James również dmucha w butelkę będąc na moście i od tej pory zaczyna go prześladować zjawa. James traci poczucie rzeczywistości, nie potrafi odróżnić, co jest prawdziwe i ze zdwojoną siłą próbuje rozwiązać zagadkę Pustego człowieka. Śledztwo Jamesa zaprowadzi go do tajemniczego instytutu Pontifex będącego swego rodzaju apokaliptyczną sektą czczącą „Pustego człowieka”. Wkrótce James odkrywa kim jest Pusty człowiek, ale czy jego świadomość będzie w stanie znieść straszliwą prawdę?

Film ten nie stara sie straszyć tak wyświechtanymi motywami jak jump scary. Straszy on swoim klimatem. Czujemy tutaj mroczny mistycyzm, podskórną pradawną grozę niczym z opowiadań H. P. Lovecrafta. Niesamowitego klimatu dodaje upiorna ścieżka dźwiękowa pełna niepokojącego ambientu jakbyśmy cały film nie opuścili wietrznej jaskini z prologu.

Powolna praca kamery spokojnie rejestruje rozgrywające sie wydarzenia. Bo omawiany film nie gna na złamanie karku, choć ma kilka żwawszych momentów. Scenarzyści powoli odkrywają swe karty, ale tyle samo ujawniają, co pozostawiają domysłom. Bo fabuła bywa dość mętna nie podając wszystkiego na tacy.

To film, któremu bliżej do slowburnerów od Studia A24 niż teen slasherów, czy prostackich straszaków traktujących o miejskich legendach w stylu „Slandermana”, czy „Bye Bye Mana”. To miks gatunkowy łączący thriller detektywistyczny z tybetańskim folklorem i okultyzmem.

Porządną stronę audiowizualną dopełniają nieźli aktorzy. Znany z „World War Z” i „The Grey” James Badge Dale w roli Jamesa to twardziel, którego da się polubić. Jest przekonujący, wiarygodnie odgrywa emocje i widz mu po prostu kibicuje. Jest inteligentny, ciekawski, ale też popełnia błędy jak każdy. Nieźle też wypada Sasha Frolova w roli Amandy grająca dziewczynę zagubioną, a zarazem nad wyraz dojrzałą na swój wiek.

Nie jest to film łatwy. W połowie skręca on w pokomplikowane zagadnienia z pogranicza filozofii i okultyzmu. Poruszane są tematy nihilizmu Fryderyka Nietzchego, oraz tybetańskiej mitologii. Dla niektórych motyw ten, który jest silnie zarysowany może okazać się ciężkostrawny, ale to właśnie dzięki niemu autorom udało sie wykreować tą nadnaturalną grozę sączącą się z opowieści. Opowieści, która prowadzi do mrocznego finału.

Kim jest tytułowy Pusty człowiek, co go łączy z instytutem Pontifex, co się stało z zaginioną Amandą, oraz jaka rolę w tym wszystkim odgrywa James będziecie musieli przekonać się sami.

„The Empty Man” to film wciągający, klimatyczny, ale także nieco wymagający. Po seansie pozostawia widza jeszcze na długo z uczuciem podskórnego niepokoju. Idealny film na wietrzne jesienne i zimowe wieczory.

Zobacz również