Horrory youtube
Stowaway (2021)

Stowaway (2021)

25 kwietnia 2021 Wyłącz przez Skaras

Reżyseria: Joe Penna
Kraj: USA, Niemcy

Recenzję Stowaway obejrzysz także na Youtube:

Trójka astronautów wybiera się w dwuletnią misję na Marsa statkiem kosmicznym. Na członków załogi składają się biolog mający badać wzrost alg na Czerwonej Planecie, badacz medyczny, oraz ich dowódca. Po starcie odkrywają, że mają pasażera na gapę. Ale to nie jedyne ich zmartwienie.

“Pasażer nr 4” to stonowane science fiction, kosmiczny survival, w którym załoga statku międzyplanetarnego odkrywa, że nie jest sama na pokładzie. 12 godzin od startu odnajdują humanoidalną formę życia o czarnym kolorze skóry. Nie jest to jednak ósmy pasażer Nostromo, a technik-Afroamerykanin, który stracił przytomność grzebiąc w bebechach statku.

Na domiar złego uszkodzony został system zamiany dwutlenku węgla w tlen i naszym bohaterom nie starczy powietrza, aby ukończyć misję. Muszą podjąć trudny dylemat moralny, czy pozbawić gapowicza życia i tym samym się uratować, czy narazić na śmierć całą załogę próbując ocalić go za wszelką cenę. Bohaterowie muszą podjąć niejedną trudną decyzję. Czy poświęcić lata pracy i skazać misję na niepowodzenie, ale mieć jakieś szanse na przeżycie, czy poczekać, aż obsłudze naziemnej, albo załodze statku przyjdzie do głowy inny pomysł, jednak wtedy na plan A może być już za późno.

Jak mówiłem we wstępie jest to kosmiczny survival, ale nie licznie na powtórkę z “Grawitacji”. Nie ma tu niepotrzebnego efekciarstwa, nie ma wybuchów, miliona efektów cząsteczkowych. Tutaj katastrofa nie objawia się jako eksplozja dużego elementu, ale po prostu spięcie w ważnym module, które powoduje jego nieodwracalne uszkodzenie.

Wiele osób zarzuca filmowi wianie nudą. Zupełnie się z tym nie zgodzę, tutaj ciągle się coś dzieje, choć oczywiście jak wspominałem jest bez fajerwerków. Z początku oglądamy po prostu zwykłą pracę na statku, jak mierzenie wzrostu roślin w laboratorium, rozmowy z Ziemią i krzątanie się po statku. Szybko jednak przechodzimy do crem dela crem, czyli walki o przetrwanie. Nie wiem kiedy minęły mi te 2 godziny, czyli wszystko gra. Nie jest to jednak film dla wszystkich. Jeśli liczycie na wartką akcję to się zawiedziecie, jeśli jednak ważniejsza jest prosta, acz ciekawa historia powinno się Wam “Stowaway” spodobać. Gdybym miał porównać go do jakiegoś filmu to byłby to ceniony w pewnych kręgach “Moon”.
Wykonanie filmu jest zadowalające. Niestety nie znalazłem informacji jaki był jego budżet, ale nie jest to wysokobudżetowa produkcja. Przez większość filmu oglądamy po prostu czwórkę aktorów w ciasnej przestrzeni statku, a całość kręcona była w studio. Natomiast spacer w przestrzeni kosmicznej wypada przekonująco. Ten film po prostu nie potrzebował dużych pieniędzy, przynajmniej od strony technicznej.

Nie jest to jednak film pozbawiony wad, a ma jedną i to konkretną, którą są luki scenariuszowe. Cała historia i zwroty akcji opierają się na poważnych bzdurach. No, bo wyobraźcie sobie, że w tak skomplikowanej misji nie ma zapasowych części do naprawy najważniejszego modułu jakim jest system podtrzymywania życia. W zasadzie to powinni mieć kilka takich zapasowych systemów, bo był on wielkości niewielkiej skrzynki.

Kolejna bzdura to pasażer na gapę, który stracił przytomność przy pracy wewnątrz statku. Tylko kto zamknął za nim właz? Sam do zrobił, czy może ktoś z jego kolegów go specjalnie nie lubił?

No i serio obsługa tak kosztownej misji nie sprawdziła, że statek jest cięższy o jakieś 90 kilo, gdy każdy gram się liczy? Nikt nie sprawdził, że jednego członka obsługi naziemnej brakuje? Serio?

Jeszcze trzy słowa o skromnej obsadzie. Dowódcę misji gra Toni Collette, która ostatnio pokazała się z jak najlepszej strony w horrorze “Hereditary”. Tutaj gra najlepiej ze wszystkich, pokazuje największe spektrum emocji, które i tak jest dość ubogie w zasadzie jak całej załogi. W Panią medyk wcieliła się Anna Kendrick znana chociażby z akcyjniaka “The Accountant” i gra tutaj tą najbardziej emocjonalną, choć za dużo emocji jednak z jej twarzy nie odczytamy. Bliżej mi nieznany Daniel Dae Kim zagrał biologa i tutaj mamy już dość konkretne drewno i postać niemal całkowicie bezbarwną, a Shamier Anderson w roli gapowicza jest równie nieprzekonujący i w zasadzie jego los jest nam obojętny.

Jeszcze jedna sprawa, bo pojawiły się takie głosy w necie, ale pamiętajcie, że to nie moje zdanie. Jestem wyczulony na polityczną poprawność propagowaną w filmach. Parę osób się czepiało, że jak zwykle mamy obsadę multikulti. Nie wiem, czy te osoby wiedzą jak wyglądają ekipy naukowców pracujące m.in. w NASA, CERN, czy przy LHC, ale to są właśnie ekipy międzynarodowe, gdzie etniczność to sprawa nieistotna, a liczą się tylko umiejętności i zdobyta wiedza. Więc to czepialstwo jest z dupy.

“Pasażera nr 4” ogląda się znośnie, o ile kogoś bardzo nie ruszają dziury scenariuszowe, naukowe bzdurki, powolne tempo akcji, czy brak suspensu.

Ocena: 5/10