Horrory youtube
Night of the Comet (1984)

Night of the Comet (1984)

26 lutego 2021 Wyłącz przez Skaras

Kraj: USA
Reżyseria: Thom Eberhardt

Orbitę Ziemi w niewielkiej odległości przecina ogon komety. Osiemnastoletnia Regina spędza tą noc w kinie ze swoim chłopakiem. Rankiem dziewczyna odkrywa, że ulice miasta są opustoszałe, a na ulicy znajdują się jedynie ubrania oraz rdzawy pył porozrzucane wszędzie wokół. Na domiar złego wkrótce zostaje zaatakowana przez człowieka sprawiającego wrażenie opętanego. Regina dociera do domu, by podzielić się ze swoją młodszą siostrą Samanthą straszliwą prawdą o końcu ludzkości. Wkrótce dowiadują się, że istnieje w pobliżu baza wojskowa, gdzie naukowcy starają się sprowadzać ocalałych, by ich uratować, gdyż promieniowanie wciąż jest szkodliwe. Czy jednak jest to jedyny cel naukowców…?

Recenzję Night of the Comet obejrzysz także na Youtube:

„Night of the Comet” to horror-science fiction z 1984 roku. Na pierwszy rzut oka widać, że reżyser inspirował się filmem „Dzień Tryfidów” z roku 62 nakręconym na podstawie powieści Johna Wyndhama – znanego brytyjskiego pisarza postapokaliptycznego science fiction.

Tak ja w „Dniu Tryfidów” tak i tu promieniowanie wywołane meteorytami z kosmosu przyczynia się do zagłady ludzkości, z tym, że w przeciwieństwie do filmu z 1962 roku, gdzie większość ludzkości straciła wzrok, tutaj po prostu wyginęła.

Opustoszałe ulice Los Angeles pokryte porozrzucanymi ubraniami i rdzawym pyłem, który także znajduje się w powietrzu tworząc swoistą burzę piaskową robią wrażenie.
Widzowi udziela się klimat ostatecznej zagłady ludzkości, gdy konfrontuje zimne sylwetki wieżowców, które jeszcze dzień wcześniej tętniły życiem z pustą ulicą, na której stoi pojedynczy, osamotniony samochód grający w radio ówczesne przeboje.

Nawiązań do innych klasyków kina można doszukać się też w scenach w centrum handlowym, gdzie bohaterowie pogodzeni ze swoim losem beztrosko bawią się plądrując sklepy.

Jest to oczywista inspiracja „Świtem żywych trupów” George’a Romero, w którym grupka ludzi chroni się w centrum handlowym przed wszędobylskimi i żarłocznymi zombie.

Także napad złych ochroniarzy na dziewczyny wydaje się kopią pomysłu z najazdu motocyklistów z filmu Romero. Strzeżona baza wojskowa, w której schronili się naukowcy i przeprowadzają badania przywodzi natomiast na myśl „Dzień żywych trupów” .

Aktorzy „Nocy Komety” spisali się świetnie, a prym wiodą tu dwie siostry o różnych charakterach. Starszą, Reginę zagrała Catherine Mary Stewart – to ona jest tą bardziej wyważoną i odpowiedzialną z sióstr. Młodsza Samantha, w tej roli Kelli Maroney, znana z horroru „Chopping Mall” Jima Wynorskiego to beztroska, szalona nastolatka przez większość filmu paradująca w stroju cheerleaderki.

Obie dziewczyny są autentyczne, czuć między nimi chemią jak w prawdziwym rodzeństwie i idzie je po prostu polubić, a ich widok gdy stoją na ulicy dzierżąc w ręku pistolet maszynowy pozostanie z Wami już na zawsze.

Na uwagę zasługuje także charakteryzacja zombie, którą stworzył David B. Miller. W tym samym roku pracował jako charakteryzator na planie teledysku Michaela Jacksona „Scream”, więc zombie w jego wykonaniu przypominają te z teledysku. Szkoda, że jest ich tak mało w filmie i w zasadzie otrzymujemy z nimi zaledwie 2 sceny.

Ważnym elementem „Nocy Komety” budującym zarazem wesoły klimat lat 80tych jest wszechobecna ejtisowa popowa muzyka z „Girls Just Want to Have Fun” na czele. Muzyka radośnie leci we wspomnianym opuszczonym samochodzie, w rozgłośni radiowej, do której dziewczyny wyruszają myśląc, że spotkają tam spikera nadającego na żywo, w radio podczas plądrowania sklepu – dosłownie wszędzie. Jeśli nie lubicie cukierkowych piosenek, wyraźnego basu i syntezatorów lepiej włączcie inny film. Dla mnie soundtrack jest świetny!

Tak więc nasze dwie urocze bohaterki po przetrwaniu kosmicznego holocaustu próbują odnaleźć innych ocalałych, co im się udaje, gdyż w rozgłośni radiowej spotykają kierowcę ciężarówki Hectora, który dołącza do ekipy, przemierzają ulice opuszczonego Los Angeles zabijając nudę, a w końcu idą na szoping, by się nieco rozerwać.

Ciekawie wypada tutaj także motyw naukowców, którzy poszukują ocalałych ludzi, by przetransportować ich do bazy, oraz mało sympatycznej pani naukowiec Audrey White, którą zagrała Mary Woronov znana m.in. z roli Calamity Jane z „Death Race 2000„, czy „Warlocka”, która specjalnie nie przejmuje się losem ocaleńców. W tym segmencie dostajemy nawet twist fabularny, także fabuła film niby prosta, a potrafi czasem zaskoczyć.

Podsumowując „Night of the Comet” to pozycja obowiązkowa dla fanów filmów postapokaliptycznych i apokaliptycznych, głęboko skąpana w sosie lat 80tych. Horroru, co prawda nie ma tu zbyt wiele, akcje z zombie są nieliczne, a prawdziwy konflikt bohaterowie muszą stoczyć z jeszcze żywymi ludźmi.

Ocena: 7/10

Zobacz również