Horrory youtube
The Invisible Man (2020)

The Invisible Man (2020)

10 marca 2020 Wyłącz przez Skaras

Reżyseria: Leigh Whannell
Kraj: Australia, USA, Kanada, UK

Cecilia ucieka od zaborczego, socjopatycznego męża, który jest genialnym wynalazcą i wprowadza się do przyjaciela mieszkającego z córką. Wspiera ją siostra Emily. Kobieta jest znerwicowana i zastraszona. Pewnego dnia otrzymuje wiadomość, że jej mąż nie żyje. Wkrótce w mieszkaniu zaczyna odczuwać czyjąś obecność.

Brzmi dość sztampowo i tak właśnie jest. Przynajmniej na początku. “Niewidzialny Człowiek” okazuje się nie horrorem, a thrillerem z głównym wątkiem w stylu home invasion. Pierwsza połowa filmu jest dość wtórna i na każdym kroku wiadomo, czego możemy się spodziewać. Emanacje niewidzialnego człowieka objawiające się unoszącymi się przedmiotami, wydychanym gorącym powietrzem znikąd, przesuwaniem przedmiotów, czy odgłosami chodzenia, a sposoby na ujawnienie jego obecności to klasyczne “rozsypywanie mąki” po podłodze i tym podobne zabiegi. Oczywiście nikt Cecile nie wierzy w jej opowieści o niewidzialnym mężu także jej paranoja i wyniszczenie psychiczne się tylko pogłębia (Elisabeth Moss w tej roli poradziła sobie elegancko). Nie dostaniemy tu niczego, czego nie pokazano by nam już 90 lat temu w pierwszym filmie Universalu. Wszystko jednak się zmienia w drugiej połowie od dość mocnej i niespodziewanej sceny. Wtedy też tempo przyspiesza i dostajemy odrobinę powiewu świeżości z kilkoma twistami i niezłym i satysfakcjonującym zakończeniem. Realizacyjnie film prezentuje się bardzo ładnie. Spokojna praca kamer, stonowane, wyblakłe, niemal monochromatyczne zdjęcia, nie epatowanie jump scarami (pojawią rzecz jasna takie sceny, ale nie za często i pasujące do całości). Bardzo dobra muzyka potęgująca poczucie niepewności i zgrabne aktorstwo. Reżyser filmu Leigh Whannell odpowiedzialny za trzecią część “Insidious” i ciepło przyjęte “Upgrade” stanął na wysokości zadania, a jego “Niewidzialny człowiek” ostatecznie wychodzi obronną ręką. Nie wiem czy scenarzyści w pierwszej połowie faktycznie nie mieli do pokazania nic nowego, czy chcieli uśpić naszą czujność, jednak druga połowa zgrabnie nadrobiła tą wtórność.

Ocena: 7/10

Zobacz również