Reżyseria: Damian McCarthy
Kraj produkcji: Irlandia, Zjednoczone emiraty arabskie
Ohm Baumnan to pisarz, który przyjeżdża do starego irlandzkiego hotelu, aby skończyć nową powieść. Pracownicy budynku opowiadają mu historię zamkniętego apartamentu małżeńskiego, który ponoć jest nawiedzony przez wiedźmę. Pewnego dnia, gdy znika pokojówka Fiona Baumnan postanawia sprawdzić, co się stało.
Hokum to nowy horror Damiana Mc Carthy’ego odpowiedzialnego za duszny i klimatyczny horror Oddity. Oba filmy mają również nieco wspólnego ze sobą ponieważ Hokum to kolejna kameralna historia z mocno ograniczoną obsadą rozgrywająca się w wielkim gmachu starego hotelu na odludziu. Film skojarzenia budzi też z Kobietą w czerni, Zajazdem pod duchem, czy nawet 1408. Bo to opowieść o samotnym mścicielu myszkującym w zakamarkach budowli powoli odkrywającym zarówno tajemnice sprzed lat jak i spiski okolicznej miejscowości. Czy z nawiedzeniem przez wiedźmę ma coś wspólnego stary właściciel hotelu poruszający się na wózku? Portier zainteresowny pisarstwem? Szalony włóczęgą o skłonnościach do substancji psychoaktywnych? Bauman po nitce do kłębka musi rozgryźć intrygę.
Problem w tym, że scenariusz jest bardzo miałki. To nie jest film, w którym zbyt dużo się dzieje, a tajemnica ni ziębi ni grzeje. Hokum fabularnie nic nie urywa. Co prawda jest lepszy od hollywoodzkich produkcyjniaków ze stajni Blumhouse kręconych taśmowo, ale po Mc Carthym oczekiwałem znacznie więcej. W dodatku główny bohater to niezbyt dający się polubić typ, a to on ciągnie cały film na swoich barkach. To klasyczny gburowaty pisarz-pijak jak w Lśnieniu. Tyle, że Mc Carthy to ani King, ani Kubrick, więc jego postać bardziej irytuje niż intryguje.
Technicznie Hokum zrealizowane jest bardzo sprawnie – od aktorstwa, pracy kamer, ładnych plenerów po klimatyczne wnętrza. Ale straszy przede wszystkim ogranymi metodami i mało efekciarskimi jump scares. To nie jest horror na którym ktokolwiek będzie się bał. Przez cały seans ani razu nie odczułem mrocznego klimatu rodem chociażby z Oddity reżysera.
Hokum to jak najbardziej oglądalny horror, ale po napisach końcowych pozostaje pytanie: “to tyle”?

