Site icon Horror blog

Top horrory 2025

Zapomnijcie o demonach z wielkich kinowych franczyz. Najlepszy horror 2025 roku zaczyna się jak… ciepły dramat o opiece nad starszą panią na brytyjskim przedmieściu. Nazywa się „Ważka” i gwarantuję Wam, że jego finał zniszczy Was psychicznie bardziej niż jakikolwiek jump-scare z mainstreamowych produkcji.

Dziś mam dla Was zestawienie 10 horrorów, które udowadniają, że gatunek grozy ma się najlepiej tam, gdzie nie docierają wielkie budżety. Pokażę Wam perełki, o których prawdopodobnie nikt inny Wam nie powie – od paradokumentów o okultyzmie, po retro science-fiction z innego wymiaru. Będą tu filmy zarówno stonowane i klimatyczne, jak i pełne akcji oraz czysto rozrywkowe.

Obecność

Rodzina po przeprowadzce do nowego domu na przedmieściach zaczyna odczuwać czyjąś obecność. Nastoletnia Chloe stara się poradzić sobie z traumą po śmierci koleżanki. Tajemnicza siła nie z tego świata wydaje się być najbardziej zainteresowana właśnie nastolatką.

Niech Was nie zmyli tytuł, bo nie mówię tu o Obecności Jamesa Wana. Bo omawiana produkcja to klasyczny film o nawiedzonym domu, ale przedstawiony w dość nowatorski sposób. To nietypowy slowburner, w którym obserwujemy życie zwykłej rodziny w zwykłym domu, którą zaczyna niepokoić duch.

Fabuła jednak skupia się przede wszystkim na życiu rodziny. Na synu, który wydaje się dupkiem, na córce romansującej z nowym chłopakiem, czy rodzicach starających się utrzymać integralność domowników. Duch i jego obecność jest tu tylko dodatkiem. Dodatkiem niezwykle ważnym, szczególnie w finale, w którym następuje twist fabularny. Realizacyjnie Obecność jest intrygujący, zrealizowany ładnie i dziwnie ze względu na użycie specyficznego obiektywu, oraz pracę kamer sprawiających permanentne wrażenie dziwności i bycia podglądanym.

Obecność to eksperyment, który się powiódł. Film mimo skromnych środków potrafi wciągnąć, świeże spojrzenie na tematykę nawiedzonych domów zaciekawić, a wykonanie gładko prześlizgnąć przez te jedyne 75 minut metrażu.

Jeśli jednak Presence jest dla Was zbyt powolne i szukacie czegoś, co podkręci tętno od pierwszej minuty, to mam dla Was absolutną jazdę bez trzymanki.

Towarzysz

Iris wyrusza ze swym chłopakiem Joshem do chatki milionera, aby spędzić weekend z jego przyjaciółmi. Sprawy jednak się komplikują, gdy pada trup, a wkrótce cała zbieranina wybiera się na polowanie na zabójcę.

Towarzysz to zaskakujący miks gatunkowy łączący horror, kino science fiction, dramat, thriller, akcyjniaka i czarną komedię. To rozrywka w czystym znaczeniu tego słowa.

Towarzysz zaczyna się jak typowa komedia romantyczna. Sielankowy nastrój szybko się jednak kończy, gdy w krwawy sposób zostaje zabity jeden z bohaterów, a reszta rusza w pogoń za mordercą. W międzyczasie wypada sporo trupów z szafy. Całe show kradnie tu zjawiskowa Sophie Tatcher, która jest śliczna jak z obrazka zarówno w scenach romantycznych jak i gdy cała jest skąpana we krwi.

Zabawa gatunkami, twisty fabularne i lekka forma to największe plusy Towarzysza. Jeśli jesteście fanami dystopijnych odcinków Czarnego Lustra musicie dać szansę Towarzyszowi!

Strange Harvest

Seryjny morderca znany jako Pan Shiny wraca po 15 latach przerwy mordować mieszkańców amerykańskiego miasteczka. Jego niezwykle brutalne zbrodnie wydają się mieć związek z okultystyzmem. Policja prowadzi w tej sprawie śledztwo, ale Pan Shiny wydaje się nieuchwytny.

Strange Harvest to świetnie nakręcony, wzorowo zrealizowany paradokument stylizowany na program true crime.

Obserwujemy w nim wywiady z policjantami, kryminologami, rodzinami ofiar i innymi osobami związanymi z przerażającymi zbrodniami popełnionymi przez tajemniczego mordercę, który po 15 latach znowu daje o sobie znać. Zabójstwa przez niego popełniane są skrajnie okrutne i powiązane z okultyzmem.

Morderca zabija zdawałoby się losowe osoby w najbardziej wymyślne sposoby stąd na myśl wysuwa się podobieństwo do Siedem Finchera. Shiny nie oszczędza nawet małych dzieci. Zobaczymy tu wiele makabrycznych scen zbrodni z okropnie okaleczonymi, gnijącymi zwłokami, więc to tylko film dla widzów o mocnych żołądkach. Stylizowanie produkcji na dokument o prawdziwych seryjnym mordercy wzmacnia immersję dzięki czemu widz siedzi jak na szpilkach.

Jeśli chcecie obejrzeć film który wami wstrząśnie i przestraszy Strange Harvest będzie dobry wyborem.

Macie dość makabry? Ja też. Dlatego teraz coś, co zamiast żołądkiem, zakręci Wam w głowach.

Zniknięcia

Pewnego dnia w klasie Justine pojawia się tylko jedno z dzieci. Okazuje się, że noc wcześniej dzieci z jej klasy wybiegły z domu i gdzieś zniknęły. Policja jest bezradna, a lokalna społeczność oskarża Justine o związek z incydentem. Nauczycielka musi odkryć prawdę, aby uratować wychowanków i własne życie.

Zniknięcia to film, który bawi się oczekiwaniami widza i niejednokrotnie zaskakuje. Najbardziej interesująca w nim jest konstrukcja fabularna.

Scenariusz bowiem podzielony jest na rozdziały, które opowiadają tą samą historię, ale z perspektywy innych postaci. Z czasem każda historia zaczyna się ze sobą zazębiać. I w tym tkwi błyskotliwość filmu. Szkatułkowa fabuła została tu wykorzystana w sposób kreatywny i dający sporo frajdy.

Zniknięcia nie jest też klasycznym horrorem, w którym widz odczuwałby gęsty klimat, gdyż fabuła przedstawiona jest w sposób lekki. Co prawda użyto tu kilku klasycznych jump scares, zobaczymy również garść brutalnych scen.

Nie jest to jednak produkcja na której mamy się bać, a czerpać radość z samej opowieści i odkrywania tajemnicy po kawałku. Pomagać nam będzie w tym sporo humoru, którego z czasem pojawia się coraz więcej.

Pozostając w temacie relacji międzyludzkich, ale drastycznie zmieniając ton – co byście zrobili, gdyby Wasz związek wymagał nie terapii, a przetrwania w miejscu, które przeczy prawom fizyki?

Together

Po latach związku Tim i Millie, aby go ratować przeprowadzają się na wieś. Pewnego dnia trafiają do dziwnej jaskini, w której są zmuszeni przenocować. Po wydostaniu się z pieczary Tim zaczyna zachowywać się dziwnie. Jakaś nadnaturalna siła coraz bardziej przyciąga go do Millie.

Together to niezwykle połączenie melodramatu o związku na krawędzi rozpadu z soczystym body horrorem, a nawet horrorem sekciarskim nieco w stylu Lovecraftowskim.

Gdy bohaterowie opuszczają jaskinię jakaś niewytłumaczalna siła ciągnie Tima do Millie. I to dosłownie, coś popycha go jak najbliżej partnerki, aby ich ciała złączyły się w jedno. I tutaj wkracza body horror, a para będzie musiała odkryć tajemnicę jaskini i sposób jak powstrzymać przyciąganie swych ciał.

Realizacyjnie jest jak najbardziej w porządku, choć to kino stonowane, więc nie ma tu efekciarstwa. Dave Franco i Alison Brie, którzy prywatnie są małżeństwem zagrali znakomicie. Film jest świeży, dobrze opowiedziany, wiarygodnie budujący postacie, wzbudzający emocje i niepozbawiony czarnego humoru.

Together to dekonstrukcja związku dwóch osób, alegoria odnajdywania drugiej połówki przedstawiona w sposób bardzo dosłowny.

Zatrzymajmy się na chwilę. Połowa listy za nami, ale jeśli myślicie, że najlepsze już było, to właśnie teraz wchodzi film, który podzielił krytyków bardziej niż finał Gry o Tron.

Oszukać przeznaczenie: Więzy krwi

Stefani miała wizję z przeszłości, w której jer babcia wraz z setkami innych ludzi ginie w katastrofie. Dziewczyna dowiaduje się, że wkrótce śmierć zgłosi się po nią i jej rodzinę. Gdy zaczynają ginąć pierwsi krewni Stefani musi znaleźć sposób by oszukać przeznaczenie.

Kto by się spodziewał, że szósty film z wyeksploatowanej franczyzy będzie aż tak świeży i lekki? Że film, w którym w zasadzie fabuła jest nieistotna, a liczą się spektakularne sceny śmierci będzie tak wciągający?

Bohaterowie nie są tu manekinami do crash testów, a ludźmi z krwi i kości, z problemami, osobowościami i wiarygodnymi historiami. Sam scenariusz zgrabnie łączy wszystkie poprzednie odsłony wątkiem babci i początkową katastrofą. Katastrofą, która jak przyzwyczaiła nas seria jest widowiskowa, krwawa i spektakularna, a napięcie w niej budowane po mistrzowsku.

Sceny zgonów jak zwykle są krwawe, obleśne, kreatywne, a do tego unurzane w sporej dawce czarnego humoru. Niezwykle cieszy fakt, że wszystkie zostały stworzone klasycznymi metodami, a jedynie ubarwione CGI.

Pamiętacie, co mówiłem na samym początku o babci z brytyjskiego przedmieścia? To jest ten moment. Jeśli teraz odejdziecie od ekranu, przegapicie najbardziej wstrząsające zakończenie roku.

Ważka

Dwie sąsiadki mieszkające na brytyjskim przedmieściu zawiązują znajomość. Elsie to starsza samotna kobieta, która potrzebuje codziennej opieki ze względu na stan zdrowia i podeszły wiek. Colleen to zbliżająca się do czterdziestki, nieco odpychająca i wulgarna, ale również samotna kobieta, której towarzystwa dotrzymuje tylko wielki pies. Colleen postanawia zaopiekować się Elsy. Czy robi to jednak tak całkowicie bezinteresownie?

Ważka to świetnie wyreżyserowany, nakręcony i zagrany dramat. Ciepły dramat o nawiązywaniu przyjaźni.

O światełku w tunelu dla dwóch samotnych kobiet. Ten film mógłby się skończyć happy endem i być wyświetlanym na święta o 12 w południe. Ale gdyby miał szczęśliwe zakończenie nie znalazł by się na tej liście, prawda? Horror w Ważce dozowany jest powoli. Reżyser sprawnie manipuluje oczekiwaniami widza. Podczas seansu 2-3 razy odczujemy niepokój, a znajdzie się nawet miejsce na jump scare’a.

Zakończenie natomiast jest krwawe, gorzkie i pesymistyczne. Pokazujące, że życie potrafi być prawdziwą suką.

Grzesznicy

Stany zjednoczone, lata 30. Dwóch czarnoskórych gangsterów Smoke i Stack powraca w rodzinne strony, aby otworzyć bar z muzyką bluesową dla czarnej społeczności. W noc otwarcia przed lokalem zjawia się trójka białych nieznajomych. Wkrótce rozpoczyna się rzeź.

Grzesznicy to film mieszający dramat o czarnoskórej społeczności na spalonym słońcem południu z widowiskowym horrorem zahaczającym o kino klasy B.

Pierwsza połowa opowiada o powrocie braci w rodzinne strony i skrzykiwaniu miejscowych dawnych znajomych, aby wspólnie otworzyć bar w starym tartaku. Horror wkrada się dopiero po 40 minutach, a rozwija skrzydła w 3 akcie. Jest intensywny, krwawy i nie bierze jeńców. Masa tu ciekawych postaci, błyskotliwych dialogów i lekkiego humoru. Na uwagę zasługuje znakomity Michael B. Jordan w podwójnej roli.

Grzesznicy to film który urzeka scenariuszem, aktorstwem, warstwą audiowizualną a przy tym jest całkiem krwawym, przerysowanym horrorem.

Zmieniamy otoczenie. Z głośnego baru w latach 30. przenosimy się w ciszę sterylnych pokoi i starych ścian, gdzie największym wrogiem nie jest morderca, a narastająca paranoja.

Beldham

Młoda matka Harper wyjeżdża do domu swej matki, aby odpocząć po porodzie. Na miejscu poznaje opiekunkę matki Bette. Podczas pobytu Harper zaczyna słyszeć stukot w ścianach, widzieć widmową postać, oraz wszędobylskie ptaki niezdrowo nią zainteresowane. Czy na jej nowonarodzone dziecko czyha złowroga wiedźma z lokalnych legend?

The Beldham, co oznacza wiedźmę to horror psychologiczny opowiadający o trudach macierzyństwa, paranoi i konflikcie z matką.

Atmosfera budowana jest tu przede wszystkim niedopowiedzeniami, widmowymi sylwetkami, które migają gdzieś w mroku, czy tajemnicą sprzed lat czekającą na odkrycie. Tempo tu niespieszne, ale klimat osaczenia z każdą minuta robi się coraz gęstszy.

Beldham to kino stonowane, które zaskakuje finałem zmieniającym dosłownie wszystko.

Co byście zrobili, gdyby podczas ucieczki przed policją, w ślepym zaułku, zamiast ściany stała maszyna do podróży między światami? Przed Wami finał.

Redux Redux

Irene to kobieta w średnim wieku, która mści się za porwanie swojej małej córki przez pewnego mężczyznę. Uważać musi na depczących jej po piętach policjantów. Choć nie to jest her największym zmartwieniem. Pewnego dnia na swej drodze spotyka nastoletnią Mię. Od tej pory losy obu kobiet nierozerwalnie się splatają.

Redux Redux to całkowite zaskoczenie.

No bo film rozpoczyna się jak Irene w brutalny sposób zabija mężczyznę, którego podejrzewa o porwanie córki przed laty. Piesza ucieczka przed policją szybko zmienia się w samochodowy pościg. Gdy wymiar sprawiedliwości już niemal dopada bohaterkę ta wchodzi do… maszynę która transportuje ją do innego wszechświata. Zatem thriller w Redux Redux miesza się z retro science fiction. A także z dramatem, horrorem i kinem drogi niejednokrotnie budząc także rozbawienie. Czego chcieć więcej?

Redux Redux to całkowita jazda bez trzymanki, powiew świeżości w gatunku ale także całkiem zgrabny scenariusz opowiadający o pogodzeniu się z własną przeszłości.

Mówiłem Wam na samym początku, że babcia z brytyjskiego przedmieścia w „Ważce” zniszczy Wam głowę. Teraz, gdy znacie już całą dziesiątkę, rozumiecie dlaczego. W 2025 roku horror przestał polegać na wyskakujących z szafy potworach, a zaczął uderzać tam, gdzie boli najbardziej – w paranoję macierzyństwa, w lęk przed bliskością czy w brutalną samotność.

Moja rada? Nie oglądajcie tych filmów jeden po drugim. Dajcie im wybrzmieć. Zacznijcie od „Towarzysza”, jeśli chcecie się po prostu dobrze bawić, ale zostawcie sobie „Strange Harvest” na noc, kiedy będziecie gotowi na prawdziwy dyskomfort.

Exit mobile version