Site icon Horror blog

Heresy (Witte Wieven) – recenzja

Reżyseria: Didier Konings
Kraj produkcji: Holandia

Średniowieczna Dania. Frieda to kobieta mieszkająca w małej osadzie. Nie może mieć dziecka przez co nie układa jej się z mężem. Pewnego razu w mrocznym lesie napotyka tajemniczą istotę. Kobieta zachodzi w końcu w ciążę. Tylko kto jest ojcem?

Heresy (znany też jako Witte Wieven) to duński folk horror pełen złowrogich istot, mrocznych kniei, diabelskich totemów i bogobojnych ludzi. Na uwagę zasługuje przede wszystkim warstwa realizacyjna. Bardzo dobra praca kamer, które płynnie suną po planie, dbałość o stroje i scenografię z epoki, wiarygodne aktorstwo przede wszystki Anneki Sluiters w roli Friedy, oraz chłodna kolorystyka symbolizująca trudy życia w średniowiecznej Danii. Mimo że używane oszczędnie efekty wizualne, zarówno te praktyczne jak i komputerowe stoją na dobrym poziomie. Występuje tu też miejscami świetna folkowa muzyka w stylu Vardruny. Wszystko to robi wrażenie.

Życie kobiety w średniowiecznej patriarchalnej Europie nie było łatwe. Heresy symbolizuje rodzący się w niewieście feminizm. Co z tego, że z pomocą mrocznych, krwiożerczych sił? Heresy to łakomy kąsek dla miłośników folkowych horrorów. Szkoda tylko, że trwa 61 minut. Spokojnie można by go rozwinąć do pełnych dwóch godzin.

Exit mobile version