Site icon Horror blog

Dźwięk śmierci (2025) – recenzja

Reżyseria: Corin Hardy
Kraj produkcji: Irlandia, Kanada

Dźwięk śmierci opowiada o Chrys, nowej uczennicy liceum, która znajduje tajemniczy artefakt – aztecki gwizdek śmierci. Gdy podczas imprezy zostaje użyty na wszystkich, którzy słyszą jego dźwięk zaczyna polować śmierć.
Mieliśmy przeklętą kasetę w Ringu, a ostatnio zabójczą maskotkę w Małpie. Dźwięk śmierci również wykorzystuje motyw przeklętego przedmiotu, ale robi to na swój własny sposób.

Prócz atmosfery nieuchronnego końca i kilku skutecznych jump scares zobaczymy dwie obleśne, kreatywne i pełnokrwiste sceny śmierci, które zapamiętacie na dług. W końcu nie każdy z bohaterów uniknie spotkania z przeznaczeniem.

W obsadzie znajdziemy głównie aktorów młodego pokolenia z Dafne Keen znaną z Deadpool & Wolverine na czele. Dziewczyna-odludek w stylu Wednesday Addams kradnie całe show. Prócz niej Sophie Nélisse znana z Yellowjackets, czy Nick Frost z Wysypu żywych trupów.

Warto zwrócić także uwagę na doskonale dobraną muzykę, która nie stanowi tu tła, a jest niemal osobnym bohaterem.
Dźwięk śmierci to horror o nastolatkach w klimacie coming-of-age. Porządnie zrealizowany straszak, który powinien spodobać się nastoletniej publice. Ale i starsza widownia znajdzie w nim coś dla siebie.

Exit mobile version