Site icon Horror blog

Creature (1985) – Potwór – recenzja

Reżyseria: William Malone
Kraj produkcji: USA

Po tym jak na księżycu Jowisza – Tytanie – ekipa geologów ginie w tajemniczych okolicznościach, kolejna drużyna zostaje wysłana, by zbadać sytuację. Przybysze nie wiedzą jednak, że zaginieni naukowcy zdążyli już uwolnić w placówce obcą formę życia.

Potwór to kosmiczny horror mocno wzorowany na Obcym. Największą robotę robi tu świetnie zaprojektowana, opuszczona baza na Tytanie, na której prowadzono wykopaliska. Badacze natknęli się tam na pozostałości cywilizacji, która wyginęła tysiące lat wcześniej. Jednak jeden potworny osobnik przetrwał, przebudził się z letargu i od tej pory bezlitośnie poluje na przybyłych członków ekipy ratunkowej.

Film wyróżnia się przygnębiającym klimatem wyludnionej bazy i permanentnego zaszczucia bohaterów w obcym, skrajnie nieprzyjaznym środowisku. Plątanina sterylnych korytarzy, przyciemnionych śluz, wąskich przejść, zrujnowanych laboratoriów, a także sama surowa, skalista powierzchnia księżyca budują gęsty, klaustrofobiczny klimat.

Tytułowy potwór to nie jest jednak tania, bezmyślna zrzynka z arcydzieła Ridleya Scotta. Film odcina się od łatki zwykłego klonu i wprowadza także własne motywy, jak krwiożercze żywe trupy, czy makabryczne pasożyty sterujące ludźmi. Autentycznie zachwyca oldschoolowa charakteryzacja kosmicznych zombie. Ich pokiereszowane twarze czy topniejąca w obrzydliwy sposób skóra to wspaniały pokaz efektów praktycznych, które cieszą do dziś. Żywe trupy są tu zresztą większym zagrożeniem niż tytułowy potwór. Przynajmniej znacznie częściej pojawiają się na ekranie, siejąc chaos w szeregach ocalałych. Sam stwór zaś, który na dobre aktywizuje się i wychodzi z cienia dopiero w trzecim akcie, jest dokładnie taki, jaki powinien być w kinie klasy B: odpowiednio oślizgły, nieludzki, najeżony ostrymi zębami i nienasycenie żądny krwi.

Na deser niezwykle cieszy występ absolutnie delirycznego Klausa Kinskiego w roli jednego z astronautów. Zamiast grać klasycznego bohatera, Kinski wlewa w tę postać całą swoją stałą, niepokojącą charyzmę i specyficzne, lekko szalone spojrzenie.

Potwór to świetny, duszny i brudny kawał kosmicznej grozy. Udowadnia, że w połowie lat 80. w cieniu legendarnego ksenomorfa potrafiły powstawać naprawdę solidne i krwawe produkcje.

Exit mobile version